W planach na kolejne sezony ogrodnicze muszę uwzględnić nieco więcej warzyw zimotrwałych, które pozwolą mi zbierać świeże liście również zimą. W tym roku niestety o to nie zadbałem. Mam co prawda kilka selerów na grządkach i celowo zostawiam je jeszcze w ziemi, choć teoretycznie powinienem już je zebrać. Chcę zostawić je jak najdłużej i sprawdzić, czy uda mi się dzięki nim mieć trochę świeżej zieleniny w chłodniejszych miesiącach.
Na poprzedniej działce zawsze starałem się mieć w ogrodzie choć trochę warzyw, które mogły pozostawać w gruncie przez zimę. Zazwyczaj był to por zimowy, często jarmuż, a czasem brukselka. Nie uprawiałem ich dużo, zaledwie po kilka sztuk. Wystarczało jednak, żeby od czasu do czasu zebrać coś świeżego poza głównym sezonem. Dawało mi to zwyczajną satysfakcję i poczucie, że ogród może być przydatny również wtedy, gdy większość upraw już dawno kończy wegetację.
Tutaj nabiera to jednak nieco innego znaczenia. Nie chodzi już tylko o przyjemność z uprawy, ale również o możliwość zapewnienia sobie choć niewielkiej ilości świeżej zieleniny wtedy, gdy w ogrodzie niewiele już rośnie. Nawet niewielka garść liści, którą można posypać ziemniaki albo dodać do innego posiłku, będzie miała dla mnie wartość. Nie muszą to być duże zbiory. Czasem wystarczy naprawdę niewiele, żeby urozmaicić codzienne jedzenie.
Przyzwyczailiśmy się chyba do tego, że świeże warzywa są dostępne w sklepach przez cały rok. Zimą wystarczy pójść na zakupy, żeby mieć całkiem spory wybór. Dawniej wyglądało to zapewne inaczej, choć oczywiście wiele zależało od miejsca, zamożności gospodarstwa i konkretnego okresu historycznego. W gospodarstwach przechowywano warzywa w piwnicach, kopcach i innych odpowiednich miejscach. Korzystano też z kiszonek, suszonych produktów i domowych przetworów, które pomagały przetrwać okres, kiedy możliwości zbierania świeżej żywności były ograniczone.
Wydaje mi się, że świeża zielenina nie była wówczas tak łatwo dostępna jak dzisiaj. Nie znaczy to oczywiście, że zimą w ogóle nie jadano świeżych warzyw. Niektóre można było pozostawić w gruncie, inne odpowiednio przechować, a dostępność poszczególnych produktów zależała również od lokalnych warunków. Podejrzewam jednak, że nikt nie traktował świeżego koperku w środku zimy jako czegoś oczywistego, co wystarczy kupić przy okazji codziennych zakupów. Być może w niejednym domu ratowała sytuację doniczka z cebulą na szczypior, ustawiona na parapecie. To tylko moje przypuszczenie, nie znam na tyle dawnych zwyczajów, żeby stawiać tu kategoryczne tezy.
Dzisiaj mamy zupełnie inne możliwości, ale właśnie dlatego chciałbym trochę bardziej świadomie podejść do tego, co mogę wyhodować samodzielnie. Nie zamierzam rezygnować ze wszystkich zakupów ani udawać, że niewielki ogród zapewni mi wszystko, czego potrzebuję. Chciałbym jednak stopniowo zwiększać udział własnych plonów w codziennym życiu. A skoro mogę mieć w ogrodzie warzywa, które przetrwają chłody i pozwolą zebrać coś świeżego również zimą, szkoda byłoby z tej możliwości nie skorzystać.
W tym sezonie pozostanie mi przede wszystkim uprawa na parapecie. W kolejnych latach na pewno zadbam jednak o to, żeby na grządkach znalazło się więcej warzyw zimotrwałych. Wrócę zapewne do pora zimowego i jarmużu, pomyślę też o innych gatunkach, które dobrze znoszą niskie temperatury. Nie musi być tego dużo. Wystarczy kilka roślin, które będą czekały na swoją kolej, kiedy większość ogrodu znajdzie się już w zimowym uśpieniu. Chcę po prostu mieć możliwość wyjścia do ogrodu również zimą i zebrania choćby niewielkiej garści świeżych liści do posiłku. Nawet jeśli ziemia będzie zmarznięta, a część roślin przykryje śnieg, może się okazać, że coś jeszcze uda się zebrać. Oczywiście wiele będzie zależało od pogody i od tego, co konkretnie posadzę.
To drobiazg, ale właśnie z takich drobiazgów składa się sposób życia, który próbuję tutaj rozwijać. Nie chodzi o osiągnięcie pełnej samowystarczalności, lecz o stopniowe uniezależnianie się od niektórych rzeczy, które do tej pory wydawały się oczywiste. A możliwość zebrania zimą kilku świeżych liści z własnego ogrodu byłaby kolejnym małym krokiem w tym kierunku.
Komentarze
Prześlij komentarz