Skoro borówki dostały swoje nowe miejsce, postanowiłem od razu trochę je urozmaicić. Wzdłuż nich posadziłem cebulowe i bulwiaste kwiaty. Miałem już kupionych kilkadziesiąt cebulek tulipanów w różnych kolorach. Na targach ogrodniczych celowo kupowałem po kilka z każdego koloru, zamiast brać całe opakowania jednego. Wszystkie później wymieszałem razem. Chciałbym, żeby na wiosnę nie powstała równa, uporządkowana rabata, tylko trochę taki kolorowy miszmasz. Miałem też narcyzy, dwie cebule korony cesarskiej oraz kilka mieczyków. Tulipany posadziłem z przodu, bliżej ścieżki. Narcyzy trafiły nieco dalej, a korony cesarskie posadziłem pomiędzy borówkami.
I właśnie z koroną cesarską wiąże się dla mnie coś więcej niż tylko jej wygląd. Ten kwiat bardzo kojarzy mi się ze śp. Dziadkiem. On również miał działkę ROD i to w dużej mierze właśnie od niego zaczęła się moja miłość do ogrodu. Nie wiem nawet, dlaczego akurat korona cesarska tak mocno mi się z nim kojarzy. Po prostu kiedy ją widzę, myślę o Dziadku i o jego działce. Dlatego kiedy zobaczyłem cebule korony cesarskiej, właściwie nie było pytania, czy znajdzie się dla niej miejsce w moim ogrodzie. Musiała się znaleźć.
Na tym oczywiście nie kończę. Chciałbym jeszcze dokupić trochę kwiatów, które będą kwitły później, już latem. Pewnie pojawią się jakieś lilie albo inne cebulowe, które pozwolą przedłużyć kwitnienie tej rabaty.
Na razie jest to dopiero początek. Borówki mają swoje miejsce, a pomiędzy nimi i wzdłuż nich zaczyna powstawać coś, co nie będzie już tylko kawałkiem ogrodu z krzewami owocowymi. Chciałbym, żeby przez cały sezon coś się tam działo.
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz