Borówki rosły u mnie do tej pory w mini sadzie. W końcu jednak postanowiłem je stamtąd wykopać i przenieść w inne miejsce. Powód był dość prosty. W planowanym zagajniku jadalnym chcę oddzielić rośliny kwasolubne od tych, które takich warunków nie potrzebują. Nie bardzo ma sens zakwaszanie części zagajnika tylko dlatego, że w jednym miejscu rosną borówki. Lepiej więc przygotować im osobne stanowisko, a pozostałą część zagajnika zostawić dla roślin o innych wymaganiach.
Posadzone krzewy są różnych odmian. Mam zarówno wcześniejsze, jak i późniejsze. To akurat zrobiłem celowo, ponieważ chciałbym rozciągnąć zbiór borówek na możliwie długi czas, zamiast mieć wszystkie owoce naraz. I tak kolejny kawałek ogrodu dostał swoje konkretne przeznaczenie. Borówki mają teraz własne miejsce, a ja nie będę musiał zastanawiać się, jak pogodzić ich kwaśne wymagania z resztą roślin w zagajniku.
Komentarze
Prześlij komentarz