Przekopałem tunele i przygotowałem je na kolejny sezon. Wcześniej, zaraz po postawieniu tuneli latem, posadziłem w nich trochę pomidorów, papryk, różnych strączkowych i ogórków. Nie było więc co liczyć na wielkie plony, ale kilka papryk udało się zebrać, a pomidorkami też zdążyłem się nacieszyć. Pomidory jeszcze rosły, ale obserwacja pokazała, że owoce przestały dojrzewać. Nie ma sensu czekać w nieskończoność, więc zlikwidowałem uprawę. Tunel oczyściłem, a następnie przekopałem.
Przy okazji warto wspomnieć o aksamitkach, które rosły razem z warzywami. Wysiałem aksamitkę rozpierzchłą, polecaną między innymi jako roślinę wspomagającą ograniczanie niektórych nicieni glebowych. Jej działanie wiąże się m.in. z oddziaływaniem korzeni na te szkodniki. Nie jest to oczywiście uniwersalna ochrona przed wszystkimi problemami w glebie, ale może stanowić dodatkowy element wspierający uprawę. Same aksamitki ładnie urosły, więc szkoda byłoby je po prostu wyrzucić. Przekopałem je razem z ziemią, wykorzystując jako dodatkową materię organiczną. Ich resztki będą stopniowo się rozkładać, wspierając obieg składników pokarmowych w glebie. Nie mam jednak pewności, czy że samo przekopanie roślin zapewni dalszą ochronę przed szkodnikami na takiej samej zasadzie jak ich wzrost.
A plony z tuneli? Plonów nie było wielkich, ale wystarczyło, żeby od czasu do czasu coś poskubać. Niedawno zlikwidowałem już uprawy, a oto moje ostatnie zbiory.
Jak widać, nie ma tego wiele. Dojrzałe pomidorki będę wyjadał przez kilka najbliższych dni, a z zielonych spróbuję zrobić coś w słoikach. Papryka będzie dla mnie w tym sezonie towarem luksusowym 😉 Czy to porażka? Nic z tych rzeczy! Trzeba pamiętać, że uprawy rozpocząłem dopiero w lipcu i sierpniu. Biorąc pod uwagę tak późny start, uważam, że to całkiem przyzwoity wynik. Nie każdy sezon musi kończyć się pełnymi koszami. Czasem ważniejsze jest to, że człowiek zaczyna, zdobywa doświadczenie i ma co zebrać z własnej ziemi.

Komentarze
Prześlij komentarz