Najbliższe miesiące to u mnie czas pewnego ogrodniczego urlopu. Po miesiącach, w których sporo uwagi poświęcałem działce, przychodzi pora na nieco spokojniejsze tempo. Nie oznacza to jednak, że zamierzam zaszyć się w ogrodzie i ograniczyć życie do najbliższej okolicy.
Lubię ten mój nowy sposób życia, ale nie zamierzam udawać, że współczesny świat przestał istnieć. Nadal mam ochotę na kino, wyjście do herbaciarni czy wyjście na basen. Czasem wybiorę się na kebaba, innym razem pojadę do Ustki, żeby po prostu połazić po mieście. Co jakiś czas odwiedzam też Słupsk, niekoniecznie w jakimś konkretnym celu. Ot, żeby się przejść, coś zobaczyć albo zajrzeć w miejsca, których jeszcze nie znam.
Byłem w herbaciarni w Słupsku, gdzie wizyta miała zresztą ciekawy akcent. Moją uwagę przykuła gablotka z banknotami z różnych stron świata. Zatrzymałem się przy niej na dłużej, próbując rozpoznać poszczególne pieniądze. Nie wiem, które z nich są nadal w obiegu, a które mają już tylko wartość historyczną lub kolekcjonerską. Dolara, stare złotówki, rozpoznałem, ale z pozostałymi nie byłbym już taki pewny.
Przyglądanie się tym banknotom było całkiem interesujące. Różne kolory, wzory, portrety i symbole. Każdy kraj ma przecież własny pomysł na to, jak mają wyglądać jego pieniądze. A kiedy tak oglądałem banknoty z gablotki, spojrzałem też na te, które sam mam w portfelu. I muszę przyznać, że nasze polskie banknoty są naprawdę ładnie zaprojektowane. Na co dzień raczej nie zastanawiamy się nad ich wyglądem, bo pieniądz służy nam przede wszystkim do płacenia. Dopiero takie porównanie pozwala spojrzeć na niego trochę inaczej.
Byłem też w Multikinie a przy okazji w samym CH Jantar. Nic szczególnego, chciałem pójść do kina i zwyczajnie połazić po galerii handlowej. W końcu określenie galeria jest nawet trochę adekwatne, można się przejść, obejrzeć bez konieczności kupowania.
W planach mam jeszcze wyjazd na basen 3 Fale. Żadnych wielkich wypraw ani nadzwyczajnych wydarzeń. Po prostu zwyczajne rzeczy, które składają się na normalne życie. W moim przypadku zmieniło się raczej to, jak wygląda codzienność. Mam więcej swobody w decydowaniu, na co przeznaczam czas. Nie muszę każdego dnia podporządkowywać pracy zawodowej, a ogród, choć zajmuje ważne miejsce w moim życiu, nie musi wypełniać każdej wolnej chwili.
Staram się żyć oszczędnie. Nie mam potrzeby wydawania pieniędzy na mnóstwo rzeczy, które niewiele wnoszą do mojego życia. Jednocześnie nie zamierzam sprowadzać oszczędności do tego, żeby pieniądze przeznaczać wyłącznie na zaspokojenie podstawowych potrzeb biologicznych. Jedzenie, opał i dach nad głową są ważne, ale przecież człowiek potrzebuje też innych rzeczy. Czasem będzie to dobra herbata wypita poza domem, czasem film w kinie, basen, coś do zjedzenia na mieście albo zwykła przejażdżka do pobliskiego miasta.
Nie widzę sprzeczności między rozsądnym gospodarowaniem pieniędzmi a korzystaniem z tego, co oferuje współczesny świat. Nie chodzi mi przecież o to, żeby za wszelką cenę uniezależnić się od wszystkiego i wszystkich. Chcę raczej mieć większą swobodę w układaniu sobie życia po swojemu. Ogród daje mi sporo satysfakcji, a praca przy nim ma dla mnie sens. Lubię też jednak czasem zostawić go za sobą, wyjechać gdzieś na kilka godzin i zająć głowę czymś zupełnie innym. A potem można wrócić do swojej chatki, zrobić sobie herbatę i znów cieszyć się spokojem. Jedno drugiego przecież nie wyklucza.

Komentarze
Prześlij komentarz