Nawożenie popiołem drzewnym

Właśnie zacząłem wykorzystywać w ogrodzie popiół drzewny jako nawóz. Na razie jeszcze nie na wszystkich grządkach, bo po prostu nie uzbierałem go tyle, żeby wystarczyło na cały ogród. Plan jest jednak taki, żeby docelowo wysypać go na wszystkie powierzchnie uprawne, z wyjątkiem kwaterki z borówkami.


Popiół z czystego drewna nie jest może jakimś szczególnie bogatym nawozem, ale ma swoją wartość. Zawiera między innymi potas, wapń i magnez, a przy okazji wpływa na odczyn gleby, podnosząc jej pH. Dlatego nie ma sensu sypać go bez opamiętania.

Tym razem zrobiłem to, jak zwykle u mnie, trochę „na oko”. Wyszło mniej więcej wiaderko 10-litrowe na kilkanaście, może trochę więcej metrów kwadratowych. Zapisałem sobie jednak dokładnie, gdzie już popiół trafił. 


Niby teraz dokładnie widać, gdzie popiół nie trafił. W końcu fragment nie obsypany wyglada inaczej niz obsypany. Ale zakładam, że minie trochę czasu i różnice w wyglądzie się zatrą. Niby powinienem pamiętać, ale znam swoją pamięć. Za rok mógłbym równie dobrze stwierdzić: „a tutaj chyba jeszcze nie sypałem” i urządzić glebie powtórkę. 😉 
Kiedy już obejdę w ten sposób cały ogród, zrobię sobie z popiołem przerwę na kilka lat. W tym czasie niewielkie ilości będą mogły trafiać do kompostu. A później po prostu będę obserwował, ile tego popiołu powstaje i ile ogród rzeczywiście jest w stanie przyjąć. Nie zamierzam na siłę upychać go w ogrodzie tylko po to, żeby niczego nie wyrzucać.

Oczywiście mowa wyłącznie o popiele z czystego drewna. Żadnych płyt, lakierowanego czy impregnowanego drewna ani innych spalanych materiałów. Z resztą takich rzeczy do pieca nie wkładam, bo nawet nie mam takiego "opału". 




Komentarze