Zastanawiając się nad różnymi możliwościami zarabiania pieniędzy, biorę pod uwagę również powrót do nauczania w szkole. Nie chodzi mi jednak o powrót na pełny etat, a raczej o pracę w niepełnym wymiarze godzin. W Ustce jest szkoła podstawowa, w której mógłbym uczyć, oczywiście pod warunkiem, że pojawiłby się odpowiedni wakat. Przyznam, że rozważam taką możliwość. Nie jest to coś, co całkowicie odrzucam, choć na razie pozostaje jedną z opcji na przyszłość.
Jakie widzę zalety? Przede wszystkim stały dochód, a to ma znaczenie, gdy myśli się o swoim utrzymaniu w perspektywie kolejnych lat. Poza tym byłaby to praca w zawodzie, który znam. Nie musiałbym zaczynać wszystkiego od zera ani uczyć się zupełnie nowych rzeczy. To by było za kilka lat. Do tego czasu zdążyłbym jeszcze odpocząć po wypaleniu zawodowym i nabrać dystansu do dawnej pracy. Jeśli miałbym wrócić do szkoły, to najlepiej na część etatu, na przykład dwa lub trzy dni w tygodniu. Nie chciałbym od razu ponownie podporządkowywać całego swojego życia pracy zawodowej.
A gdyby tak udało się trafić na zastępstwo? To byłaby chyba najciekawsza opcja. Czasami szkoła potrzebuje nauczyciela na określony czas, na przykład na semestr lub cały rok szkolny, ponieważ ktoś z dotychczasowej kadry odchodzi na urlop zdrowotny, rodzicielski albo z innego powodu nie może pracować. W takiej sytuacji trzeba znaleźć osobę, która przejmie jego obowiązki. Dla mnie byłoby to całkiem dobre rozwiązanie. Mógłbym wrócić do zawodu na określony czas, zarobić konkretne pieniądze, a później znów mieć swobodę decydowania o tym, co robię dalej. Nie musiałbym od razu wiązać się ze szkołą na stałe ani planować kolejnych kilkunastu lat pracy. Taki semestr czy rok zatrudnienia mógłby mi zapewnić naprawdę porządny zastrzyk gotówki. Przy moim sposobie życia i stosunkowo niewielkich wydatkach dodatkowe zarobki mogłyby wystarczyć na dłuższy czas, być może nawet na kilka lat, a przy sprzyjających okolicznościach jeszcze dłużej. Oczywiście wiele zależałoby od wysokości wynagrodzenia i tego, jak potoczyłyby się moje dalsze plany.
Tylko czy ja właściwie chcę do pracy zawodowej wracać? I to jest chyba jedno z najważniejszych pytań, na które będę musiał sobie odpowiedzieć, zanim w ogóle gdziekolwiek złożę CV. Bo czym innym jest rozważanie różnych możliwości, a czym innym rzeczywista decyzja o powrocie do pracy. Przez ostatnie miesiące układam sobie życie na nowych zasadach i nie chciałbym podejmować decyzji wyłącznie dlatego, że tak jest bezpieczniej albo bardziej przewidywalnie.
Oczywiście samo złożenie CV nie oznacza jeszcze zatrudnienia. Możliwe, a nawet bardzo prawdopodobne, że mógłbym wysłać dokumenty i na tym cała sprawa by się skończyła. Nie wiadomo przecież, czy pojawiłby się wakat, czy szkoła potrzebowałaby akurat nauczyciela mojego przedmiotu i czy w ogóle byłbym odpowiednim kandydatem. Na razie nie muszę jednak rozstrzygać wszystkich tych kwestii. Chcę po prostu uczciwie przyjrzeć się różnym możliwościom, również takim, których jeszcze niedawno wcale nie brałem pod uwagę.
Powrót do szkoły pozostaje więc jedną z opcji. Ale zanim zacznę się zastanawiać, czy ktoś chciałby mnie zatrudnić, muszę najpierw odpowiedzieć sobie na ważniejsze pytanie: czy ja sam chcę ponownie zostać nauczycielem?

Komentarze
Prześlij komentarz