Kolejna możliwość to korepetycje. I tutaj pole do popisu jest całkiem szerokie. Stawki zależą oczywiście od przedmiotu i poziomu nauczania, ale godzina zajęć może kosztować 60–100 zł. To już kwota, nad którą warto się zastanowić.
Korepetycje mogą odbywać się w domu ucznia, choć mam wrażenie, że coraz rzadziej wygląda to właśnie w ten sposób. Teoretycznie można też przyjmować uczniów u siebie, ale na to akurat nigdy bym się nie zgodził. Jest jeszcze trzecia możliwość, czyli zajęcia online. Bez dojazdów, bez wychodzenia z domu, a za lekcję można dostać płatność BLIK-iem na telefon. Pod względem organizacyjnym trudno o coś wygodniejszego.
Przyznam jednak, że w tym przypadku mam mocno mieszane uczucia. Z jednej strony byłaby to chyba najmniej ingerująca w mój obecny tryb życia forma zarabiania. Umawiam się na konkretną godzinę, prowadzę zajęcia i mam resztę dnia dla siebie. Nie muszę nigdzie jechać ani podporządkowywać całego tygodnia pracy. A 60–100 zł za godzinę to przecież nie są małe pieniądze. Nawet kilka lekcji tygodniowo mogłoby już dać zauważalny zastrzyk gotówki. Jest jednak pewien problem. Robiłbym to, co robiłem przez ostatnie lata, czyli uczył. Korepetycji również już udzielałem. I właśnie dlatego nie jestem przekonany, czy chciałbym do tego wracać. Jako nauczyciel się wypaliłem i nie mam szczególnej ochoty ponownie wchodzić w ten zawód.
Z drugiej strony korepetycje to jednak nie to samo co praca w szkole. Pracuje się z jednym uczniem, który przynajmniej teoretycznie chce się czegoś nauczyć. To zupełnie inna sytuacja niż prowadzenie lekcji z całą klasą, w której część uczniów traktuje przywilej nauki w szkole, czyli tak zwany obowiązek szkolny, jak karę za grzechy przodków. A że przez lata pracy w szkole miałem okazję poznać obie strony tego medalu, to chyba nie muszę wyjaśniać, skąd moje wątpliwości. Nie chcę więc z góry skreślać korepetycji. Nie jest to może perspektywa, która wywołuje u mnie entuzjazm, ale trudno też udawać, że nie widzę jej zalet. Stosunkowo dobre pieniądze, brak dojazdów i duża swoboda w ustalaniu godzin to argumenty, których nie da się zignorować.
A że pieniądze jednak trzeba jakoś zdobywać, być może właśnie ta możliwość okaże się jedną z bardziej realnych. Spośród wszystkich rozważanych dotąd sposobów zarabiania korepetycje są chyba tym, który najłatwiej byłoby mi uruchomić. Pytanie tylko, czy da się wrócić do czegoś, od czego człowiek zdążył już odpocząć, a może nawet chciałby trzymać się z daleka. Na razie nie mam na to odpowiedzi. Ale tej możliwości, w przeciwieństwie do niektórych innych, całkiem poważnie nie wykluczam.

Komentarze
Prześlij komentarz