Zupy – prosty sposób na dobre wykorzystanie tego, co mamy

Odpowiednio przygotowana zupa może być bardzo dobrym, pełnowartościowym posiłkiem. W zależności od użytych składników może dostarczać warzyw, ziemniaków, produktów zbożowych, strączków, mięsa czy tłuszczu, a przy okazji jest prostym sposobem na dostarczenie organizmowi dużej ilości płynu.


Od dłuższego czasu na obiady gotuję przeważnie zupę, chociaż oczywiście nie jest to regułą. Po prostu lubię zupy, zwłaszcza w okresie „nie-letnim”. Zupa ma jednak jeszcze jedną cechę, którą bardzo sobie cenię. Pozwala dobrze wykorzystać to, co mamy. Dużo jedzenia z niewielkiej ilości składników. To chyba jedna z największych zalet zupy. Trochę warzyw, kilka ziemniaków, kawałek mięsa albo kości, trochę kaszy czy strączków i mamy podstawę dużego garnka jedzenia. Woda zwiększa objętość posiłku, a pozostałe składniki nadają mu smak i wartość odżywczą. Oczywiście nie oznacza to, że sama woda zastąpi kalorie czy białko. Jeżeli zupa ma być konkretnym posiłkiem, musi zawierać odpowiednią ilość produktów dostarczających energii i składników odżywczych. Kaloryczność można zresztą łatwo uzupełnić pieczywem, podpłomykami czy innym dodatkiem.

Kolejna rzecz, którą bardzo lubię w zupach - nie wylewamy wywaru. Podczas gotowania część składników z warzyw przechodzi do wody. Jeżeli gotujemy ziemniaki czy warzywa w wodzie, a następnie ją wylewamy, część tych substancji tracimy wraz z wywarem. W zupie wywar pozostaje częścią potrawy. Nie oznacza to oczywiście, że gotowanie nie powoduje żadnych strat składników odżywczych. Temperatura może zmniejszać zawartość części witamin, a wpływ gotowania jest różny dla różnych produktów. Zaletą zupy jest jednak to, że nie wylewamy płynu, do którego podczas gotowania przeszła część składników.

Obróbka cieplna też ma swoje zalety. Gotowanie zmienia strukturę produktów. W przypadku części warzyw może ułatwiać dostęp do niektórych składników odżywczych, a miękkie, ugotowane produkty są po prostu łatwiejsze do pogryzienia i zjedzenia. Nie oznacza to, że warzywa gotowane są zawsze lepsze od surowych. Dlatego warto korzystać zarówno z produktów surowych, jak i poddanych obróbce cieplnej.

W przypadku zupy mamy jednak dodatkową zaletę - wszystko trafia do jednego garnka i niczego nie trzeba odcedzać i wylewać.

Zupa pozwala bez większego wysiłku wykorzystać sporą ilość warzyw. Marchew, pietruszka, seler, cebula, por, kapusta, buraki, fasola, groch, pomidory, dynia, cukinia, ziemniaki - możliwości są ogromne. I wcale nie trzeba mieć wszystkich składników w dużej ilości. Właśnie to lubię najbardziej. Jedna marchewka, kawałek selera, kilka ziemniaków i trochę cebuli mogą być początkiem całkiem konkretnego obiadu. To szczególnie przydatne wtedy, gdy korzystamy z własnych plonów. Nie każda marchew musi trafić do osobnego dania, nie każda kapusta musi zostać przeznaczona na surówkę, a niewielka ilość warzyw, która sama w sobie niewiele znaczy, może stać się częścią dużego garnka zupy.

Nie trzeba mieć idealnych ilości. Zupa jest jedną z tych potraw, w których można pozwolić sobie na sporą swobodę. Mamy więcej ziemniaków? Dodajemy więcej. Została marchew? Trafia do garnka. Jest kawałek selera, który nie wystarczy do żadnego innego dania? Do zupy będzie w sam raz. Można oczywiście przesadzić i zrobić przypadkową mieszaninę wszystkiego, co znajdziemy w kuchni ;-). W sumie nic złego sie wtedy nie wydarzy, ale niektórym grochówko - krupniko - kapuśniak może nie smakować. Ale przy odrobinie doświadczenia łatwo nauczyć się dobierać składniki tak, żeby niewielkie ilości różnych produktów stworzyły sensowną całość.

Zupa dobrze wykorzystuje resztki. Zostało nam trochę bigosu? Można zrobić z niego naprawdę dobrą zupę. Została odrobina fasolki po bretońsku – również może stać się dodatkiem do kolejnego garnka. Został ryż albo makaron z poprzedniego obiadu - mogą trafić do nowej zupy. Oczywiście trzeba zachować rozsądek i korzystać tylko z jedzenia, które nadal nadaje się do spożycia. Ale sama zasada jest prosta: niewielka ilość pozostałego jedzenia nie musi od razu trafiać do kosza.

Zupa jest wygodna. Zupę stosunkowo łatwo przygotować, przechować i później odgrzać. Jeden garnek może zapewnić kilka posiłków, więc nie trzeba za każdym razem gotować od początku. Można ugotować większą ilość wtedy, kiedy mamy czas, a później tylko podgrzewać kolejne porcje. 

Lubię je za to, że nie wymagają idealnie odmierzonych składników. Że można wykorzystać kilka ziemniaków, jedną marchewkę, kawałek selera, trochę fasoli czy kaszy. Że można wykorzystać resztki poprzedniego obiadu. Że można ugotować coś konkretnego z produktów, które akurat mamy. I chyba właśnie ta elastyczność jest jej największą zaletą. Nie trzeba mieć wszystkiego, czego wymaga konkretny przepis. Wystarczy mieć coś, z czego można zacząć gotowanie.




STRONA GŁÓWNA BLOGA


Komentarze