Zebrałem buraki ćwikłowe

 Zebrałem buraki ćwikłowe. Rozmiar? W zasadzie jak botwinka. 😄 Ale dobre i to. Nie spodziewałem się zresztą większych, bo buraki były siane dość późno. Z takiego siewu trudno oczekiwać dorodnych korzeni. Wyszło mi tego wszystkiego całe pięciolitrowe wiaderko, więc jak na późny start nie jest chyba najgorzej.


Teraz pozostaje tylko zastanowić się, co z tym zrobić. Na buraczki tarte trochę za małe. Oczywiście dałoby się je zetrzeć, ale po kilkunastu sztukach albo dostałbym cholery, albo poharatałbym sobie dłonie o tarkę. 😄 Być może więc po prostu zrobię całe buraczki w zalewie octowej. Kilka może spróbuję również zakisić, bo jestem ciekaw, jak wyjdą.

Sama botwinka też nie pójdzie na zmarnowanie. Liście są już co prawda stare, ale te młodsze jeszcze się do czegoś wykorzysta. Czyli plon niewielki, ale coś z niego będzie. A przede wszystkim kolejna rzecz z własnego ogrodu trafia do kuchni.




Komentarze

  1. No bomba! nawet takie buraczki są pyszne bo ci z boćwiny robimy zupę gdzie do liści dodajemy jeszcze liście z pnącza nazywającego się szpinak malabarski (ćwiklin Biały).
    Jesteśmy w stanie zagospodarować każdą ilość buraków takich pod warunkiem że są mają smak . Wpostaci zakwasu, które następnie się kapsluje w butelkach chociaż to rzadko bo przeważnie spożywamy na bieżąco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety - liście już są gorzkie, ale kilka słoików botwinki zrobię. Na zasadzie, jak nie będzie nic innego to może się zje.
      O zakwas buraczany - dzięki za przypomnienie. Chyba zrobię. Ale przede wszystkim - buraczki w zalewie octowej.

      Usuń
  2. Ja mam octowstret.
    Myślałem.ze cię zainteresuje szpinak malabarski :).
    Liście mają smak buraka a jest ono pnączem rosnącym i nas do 3 metrów. Pycha do sałatek..
    A obok rośnie lepidium. Liście i smaku chrzanu... Pycha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz... A czemu miałby mnie zainteresować tylko po podaniu nazwy? Jakiś szpinak. Sama nazwa nie zaciekawia. O - dopiero jak napisałeś coś więcej o tej roślinie, to zaciekawiłeś😁

      Usuń
    2. Lepidium czyli masz na myśli tzw rzeżuchę ogrodowa (podaje nazwę handlowa nie atlasową)? Znam to. Kiedyś nawet uprawiałem. Fajnie było widzieć jak roślina, którą przez większość jest wysiewana jako kiełki potrafi pokazać swój potencjał, gdy da się jej urosnąć.
      Z czasem jednak poszedłem w kierunku rzepaku - poplon na nawóz zielony ale i pojesc można.

      Usuń
    3. Z tego com pamietam. To się to nazywa rzeżucha szerokolistna. I jest wieloletnią. Tak do metra dorasta gestym zaroślem.

      Jak to muszę cię zainteresować ? toż jak podaje nazwę to już samo to jest interrsujace- bo przecież nie znasz. :)
      Tak..to mi uzupełnia układankę w odpowiedź do twego posta o przyswajaniu nowych wiadomości.

      A cyklantere głęboko raz Jeszcze polecam.

      U mnie już niestety kabaczki łapią mączniaka. Winoroślą także. Widać po liściach z wystarczy kilka zimniejszych dni i będzie pomór. To mi przypomina o winogronach wymianę opinie.

      Nie napisałeś czy wolisz deserowe czy na przerób na wino.
      Rozważ Leon millot jeśli pergolowy szybko rosnący, ale to winna odmiana.ummie nie do opanowania.
      Tak jak i Swenson Red ale to znów desserowka....pergolowa

      Usuń
    4. "Jak to muszę cię zainteresować ? toż jak podaje nazwę to już samo to jest interrsujace- bo przecież nie znasz. :)" ale ma w nazwie szpinak, wiec po prostu przyjmuję - jakaś forma szpinaku - nic ciekawego. To nie jest kwestia przyswajania nowych informacji - to kwestia optymalizacji zasobów - w tym przypadku mojego czasu i uwagi ;-)

      Samo podanie nazwy? Nic ciekawego. Gdyby nazwa była ciekawa, to co innego. A w innym przypadku? Wiem, że istnieją setki warzyw, dziesiątki jak nie setki roślin leczniczych, tysiące roślin jadalnych i jeszcze więcej po prostu roślin. Nie mam potrzeby poznawania wszystkiego, bo wiem, że i tak nie posiądę całej możliwej wiedzy.

      nawet gdybyś mi tu i teraz wypisał listę uprawianych przez siebie roślin, to nie spowoduje to u mnie chęci poznania każdego wymienionego przez Ciebie gatunku. No chyba, że nazwa byłaby ciekawa lub w jakiś sposób przyciagająca uwagę.

      Spójrz na to inaczej - powiem Ci na przykład, że moim sąsiadem był (powiedzmy) Jan Koziebroda (imię i nazwisko teraz z czapy). Zaczniesz szukać informacji na jego temat? No chyba, że odpowiesz, że tak - to wtedy nie mam już pytań ;-)

      Może i porównanie do dupy, po prostu prezentuję swój punkt widzenia. Na

      Co do warzyw i roślin w ogrodzie mam swoje określone "wymagania". Cyklandera się na razie wpisuje, szpinak malabarski już niekoniecznie (ot kolejne warzywko liściowe).

      Co do winorośli - wina nie piję, więc bardziej na kompoty lub pojedzenia sobie. Ale o wiele ważniejsze - ma być mrozoodporny. Bo jak trzeba jakiejś roślinie dawać zimową kołderkę to wypad z mojego ogrodu ;-)

      Usuń
    5. A...Wspomniana przez Ciebie rzeżucha szerokolistna. Niestety nie znalazłem nasion na allegro. Wyskakuja inne gatunki. Wiec z warzyw wieloletnich o jadalnych liściach smaku pikantno kapustnego - pozostaje mi chrzan ;-).

      Usuń
  3. Trochę racji masz w tym że nieadekwatnych znowu porównanie bo ja nie interesuje mnie pan Jan koziebroda za to Ciebie interesuje ogród i samo to powinno wywoływać już jakiś tam Dzwoneczek w głowie zwłaszcza że nie rozmawiasz z teoretykiem ale praktykiem :)

    To jakbyś wolał na przerobowe i jadalne i zimą zimnolubne to jednak słońcem raz znosi najlepiej nasz klimat Nie wiem jak tam u was na północy jednak sezon zaczyna się trochę później wcześniej kończy plus wiatry więc raczej powinien dać radę bo on nie ma żadnego problemu z temperaturą raczej z wilgotnością i nieprzewiewnością wówczas zaczynają chorować.
    I znów te twe binarne myślenie zmęczonego umysłu permanentnym przyswajaniem informacji nie czy posiądę całą bo nie posiądę całej tylko że im więcej posiądę tym lepiej a zwłaszcza tej praktycznej dotyczącej mnie czyli projektu którym się zajmuje to powinno być po mojemu twoim celem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to już przedstawiłem swój punkt widzenia. Nie zainteresuje mnie samo wspomnienie o jakiejś roślinie. Ale już krótki ale ciekawy opis - owszem. Albo nawet samo "jadłem, jest fajne, polecam" - też zaciekawi. Ale nie mam obsesyjnej potrzeby dowiadywania się czegoś nowego, tylko dlatego, że jest nowe i tego nie znam.

      Binarne myślenie... Nie. To próba wyjaśnienia Ci czegoś. Otóż w erze informacji, gdy informacja rzyga na nas ze wszystkich stron- warto nauczyć się nie poszukiwania informacji (czyli kompetencji aktualnej do roku 2000 - 2005) ale własnie selekcji informacji.

      Wiesz - teraz ludzie na grupach na fb cudawianki pokazują. Pomidory różnych maści. Papryki o kształcie fiuta. Nazwy kwiatów, które wcześniej nie słyszalem. Myślisz, że mnie to jakoś rusza? Gdyby nie współczesny zalew informacyjny - może wspomnienie o czymś nowym by mnie zaciekawiło. A tak to zwyczajnie - uodporniłem się, dostosowując do nowego środowiska.

      Mojego celu? A według Ciebie co tu jest moim celem?

      Założyłeś, że mnie interesuje ogród. Nie - ogród nie jest moją pasja. Od lat był miejscem, gdzie uwalniam się od "muszę" i idę w kierunku "chce". I dzisiaj także - jest raczej po prostu moim miejscem życia a nie pasją.

      Coś czuję, że mamy trochę inne cele w ogrodzie. Ty lubisz nowości, masz wiele ciekawych gatunków. I być może niektórymi mnie zainteresujesz. Być może nawet zainspirujesz.
      Jednak u mnie ogród jest trochę odbiciem minimalizmu. Wiesz? Ja tu wstępnie chciałem opracować jak najkrótszą listę niezbędnych gatunków warzyw i owoców.
      Czyli np. jak juz jest czosnek to po co cebula. Albo jak już jest fasola jako strączek to po co inne straczkowe. Z korzeniowych tylko jeden gatunek albo wcale. Wstępnym projektem było - jak najmniej gatunków, tylko te niezbędne.

      I w sumie - to nadal główna część mojego "projektu".

      "twe binarne myślenie zmęczonego umysłu permanentnym przyswajaniem informacji" - fajnie mnie zaszufladkowałeś, ale spoko.

      Usuń
    2. Wolę slowo otagowalem niż zaszufladkowaniem.
      Każdy z nas to czyni. Z lepszym lub gorszym skutkiem.

      Ja przy myślałem co chcę robić już dawno temu co naprawdę che robić i staram się to wdrażać stąd nie ma we mnie przemęczenia i nie jest jakimś dążeniem .
      Mini malizm.tak.. on dla każdego jest na innym poziomie, zależnym od wymaganej jakości życia.

      Ogród nigdy nie był moim celem lecz droga do co in ty robisz. Mama mała przestrzeń i muszę ją optymalizować stąd mam dużo pionowej uprawy, ale zajmuje się głównie wiedzą i weryfikowaniem wiedzy. To także tylko część mej drogi.
      Znam.kilku nauczycieli osobiście , faktycznie są hiper wypaleni zawodowo. I chcą już tylko iść w góry bez żadnej rozmowy po drodze.. przebodzcowanie IMHO.

      Ja raczej poszedłem droga.rownowagi zawodowej,mimo że w pokoleniu zwanym X było to postrzegane jako szaleństwo.

      W hinduizmie życie człowieka podzielone jest na 4 fazy IMHO my jesteś w wieku kiedy wchodzimy lub jesteśmy w 3. Ty masz silnia potrzebę doświadczenia osobistego czegoś o co się ocierałem,. Ja się ocieram tak dość silniej stąd ma potrzeba jest mniejsza za to doświadczenie ocierania wieksze, a potrzeba zrosumienia i zgłębienia nigdy nie zmalała wręcz cały czas rośnie.


      Usuń
    3. Otagowanie kogoś... Hm ciekawe określenie ale dość ciekawe i nawet trafne, bardziej współczesne w sumie.
      Ja też w czasie studiów wiedziałem czym chcę się zajmować. I dość dobrze się realizowałem jako nauczyciel. Zwyczajnie - po latach zapragnąłem innej drogi i zacząłem nią iść. Właśnie jesteś świadkiem początku mojej wędrówki.
      Przebodźcowanie - oj - chyba to dość trafne jeśli chodzi o mnie.
      Aż sprawdziłem wspomniane przez Ciebie 4 fazy życia wg hinduizmu. Czy jednak wycofanie się jest u mnie dobrym określeniem? Raczej widziałbym to jak zmianę kierunku, wybraniem nowej drogi.
      Czy jednak ogród jest moim celem, czy elementem drogi? A wiesz? Nad tym akurat jakoś się nie zastanawiałem. Może zwyczajnie aż tak nie analizuję swojego życia? Nie wiem.
      Ty masz potrzebę zdobywania wiedzy. Ja chyba mam większą potrzebę doświadczania. Tak mi się wydaje. Jak jednak wspomniałem - nie analizuję aż tak swojego życia.

      Usuń
    4. To właśnie twe twierdzenie że masz potrzeba doświadczania skierowało ma myśl na te 4 hinduistyczne etapy gdyż właśnie etap 3 tym się charakteryzuje
      Wanaprastha etap pustelnika / wycofania stopniowe przekazywanie obowiązków domowych dzieciom, ograniczenie spraw materialnych itp.

      Co do analizy to.ja bardziej mam w przewadze Potrzeba syntezy, jak najpełniejszego opisu.
      I wiedziałem o tym.dobrze już w latach 90 stąd studiowanie zajęło Mi 10 lat bo nie chciałem doświadczać dopiero na półmetku..a jak masz doświadczenie. To.i pojawia się chęć umiejetnego go opisania. Intu wkracza wiedzą interdyscyplinarna.

      No to że robisz krawężnik dla malin "by jakoś wyglądało"wskazuje na potrzebę kontroli i tego by układ spełniał.twe wymagania. . Btw. Tu się dzieje bo maliny akurat potrafią zejść kłączami do 49 cm w głąb gleby. A trawa lub inną ściółka rzucona na nią nie pozwoli jej zarastać. A nic gorszego jak gola gleba.

      Usuń
    5. Gołej gleby to tu nie będzie, jednak muszę trochę poczekać aż trawnik urośnie, wtedy wrzuce tu pokos. Nie wszystko ściółkuję, ale krzewy, drzewka, większe warzywa - tak. Gołej gleby tutaj na pewno długo nie będzie zbyt długo.
      Obrzeża i potrzeba kontroli. Możliwe, że masz rację. Ja natomiast podchodzę do tego prościej - podoba mi się coś takiego. Ma te znaczenie praktyczne.
      A o tym, że maliny potrafią się pod ziemią rozchodzić to ja wiem. Nie bez powodu na działkach rod (przynajmniej na mojej działce w Bydgoszczy) istniała niepisana zasada, że należało spytać sąsiada, czy przy ogrodzeniu można malinki sobie posadzić.

      Usuń
  4. Z zabawnych rzeczy co mi się teraz przypomniało chyba już do innego komentarza gdzie pisać o Leszku ogrodowym to on tak że był nauczycielem i z tego co mówił mocno wypalonym zawodowo i przemęczonym chyba właśnie takim permanentnym przyjmowaniem coraz to nowej wiedzy i ja byciem zupdatowanym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm...Wypalenie zawodowe... Czyżby był w zbliżonym do mnie wieku? 40-50 lat?

      Usuń
    2. Tak mi wychodziło z szacunków , on w sumie na tyle dostał w tylek że porzucił nauczycielstwo I wypełnianie norm społecznych w miejscu pracy.

      Usuń
  5. Co dooptymalizacji zasobów twoich i uwagi To pamiętaj też o moich że są bardzo cenne i poświęcam swoje cenne zasoby na podzielenie się a pewnikiem gdy nie będę widział zainteresowania lub odpowiedzi na prowokacje pytanie kwestie to przestanę je zapodawać a ty stracisz :)))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż przecież kontynuuję konwersację z Tobą i to z przyjemnością 😉 Ale Twoim uczniem nie zostanę. Czasy, kiedy mędrzec posiadający tajemną wiedzę przekazywał ją wybranym uczniom, chyba już minęły 😁 Wiesz, ja też około 20 lat prowadzę uprawy i pewne doświadczenie też mam 😉

      Usuń
    2. Nie, nie...skąd takie myślenie ?

      Myślałem że ustalanie jakiejś hierarchii w świecie wirtualnym to totalna abstrakcja.

      Wspominam ci o czymś co myślę że będzie ciekawe.

      A brak reakcji może działać zniechęcająco.

      Huh...co do informacji to ja mam dość dużą selekcję i aktywną... A teraz pomyśl że Twój blog dostał szansę.

      Nie bardzo mam czas na używanie. Form przyjetych w standardowym społeczeństwu więc możesz odbierać mój styl nie owijania w bawełnę i. Jako nauczycielskie, co może cię jako nauczyciela drażnić.

      Jak wspomniałem od jakiś 30 lat żyje dość niestandardowym życiem i mam oewne doswiadczenie.

      Staram się. Przedstawiać pomysły które oszczędzają czas w dłuższej perspektywie..

      O celu swym sam napisałeś. Wie na podstawie tej wytyczonej działam.

      No chyba na że chcesz zos komentujących jedynie poklepywania po plecach i wyrażania zachwytu ale to już bezsennie.

      Właśnie angażuje w tą wypowiedź czas p poświęcany na przyswajanie hiszpańskich słówek.



      Usuń
    3. Doceniam to, że dzielisz się ze mną swoją wiedzą i doświadczeniem. Gdyby mnie to nie interesowało, to przecież nie prowadziłbym z Tobą tej rozmowy dalej. 😉

      Doceniam też to, że zainteresowałeś się moją historią i tym, co próbuję tutaj stworzyć. Myślę, że właśnie taka wymiana różnych doświadczeń może być ciekawa, nawet jeśli czasami dochodzimy do zupełnie innych wniosków.

      A gdybym chciał tylko poklepywania po plecach i potakiwania, to pewnie rozmawiałbym z odpowiednio skonfigurowanym asystentem AI. 😁 Akurat od rozmów z ludźmi oczekuję trochę czegoś innego.

      I swoją drogą – szacun za naukę języka. Ja nigdy nie miałem do tego głowy i do dziś mój angielski jest raczej szczątkowy, więc podziwiam ludzi, którzy potrafią się jeszcze zmobilizować do nauki kolejnego języka. 😉

      Usuń
    4. Ja tu się nasrozylem, gdyż mi zainsynuowales że chce cię sprowadzić do roli ucznia....kurcze.. do głowy by mi nie przyszło...
      Ja po prostu myślę ile czasu bym zaoszczędził gdym spotkał kiedyś kogoś kto by spojrzał całościowo na Mój projekt życie i przedstawił. Pułapki, pętlę, możliwe dziury w ścieżce..
      To tyle.dlatego staram. Się ci coś napisać, zachęcać nie Zmierzam. Mam zwyczaj używania słów kluczowych, jeśli nie wywołują reakcji to oznacza brak zainteresowania tematem, jeśli temat ten uważam za ważny dla tematu omawianego to szturcham.

      Jako widzę żeśmy w podobnym wieku i o podobnym doświadczeniu internetowym to. Czynię pewne założenia.
      . Dzięki za szacun...ja dość dużo podróżuje, tee języki to mi są potrzebne zwyczajnie bo obniżają koszty i pozwalają na rozumienie tego coś IE wokół dzieje :)

      Śmiesznie się czyta.inporownuje Spojrzenie z El.pais i. Izviestii i Guardiana a zwłaszcza ciekawe rzeczy z komentarzy można się o czytelnikach dowiedzieć.
      Teraz AI to piekielnie ułatwia a języki przestaja być barierą.
      Chciałbym jeszcze francuski ale ten czas.... A raczej jego brak

      Usuń
    5. No dobrze, teraz już chyba lepiej rozumiem, co miałeś na myśli. 😉 Jeśli chodzi Ci o takie spojrzenie z boku i wskazywanie rzeczy, których sam mogę nie zauważyć, to zdecydowanie ma to sens. Nie muszę się przecież ze wszystkim zgadzać, żeby docenić inną perspektywę.

      Z tymi słowami kluczowymi też już chyba rozumiem, o co Ci chodzi 😉 Tylko uprzedzam, że czasem brak reakcji może oznaczać po prostu „przeczytałem, ale nie mam nic do dodania”, a niekoniecznie brak zainteresowania.

      Wiesz, chyba można też spojrzeć na to trochę jak na ziarna. 😉 Wszystko, czym się dzielimy, jakieś doświadczenie, myśl, słowo kluczowe czy nawet zwykła uwaga, jest takim ziarnem. Nie każde wzejdzie, nie każde od razu. I chyba nie ma sensu oczekiwać, że na każde ziarno od razu pojawi się reakcja.

      Usuń
    6. Oftop. Wspominana przez Ciebie cyklantera... Właśnie zamówiłem nasiona ;-) Nad szpinakiem jeszcze się zastanawiam, na razie wylądował w obserwowanych

      Usuń
    7. Tak, tak. Fajno że doszliśmy do lepszego zrozumienia.

      Tak właśnie słowa klucze , myśli na temat-Traktuje jako ziarna...

      Dla cyklentery pomyśl nad jakimś pergolowatym. Przepierzenem w słonecznym.miejscu..
      Wczoraj właśnie jedliśmy ostatni słoik. Małych marynowanych w musztardowej zalewie cyklanter zeszłorocznych.

      To mi przypomniało o tym E malabar ja traktuje właśnie jak kolejny liściasta, ale liście zdatne do kiszenia, dość interesujący smal znacznie odbiegający od kiszonych buraków.

      Szkoda że na blogerze nie ma opcjiprzeslij. Bo byś miał już i szpinak i lepidium. I winogron

      Ja miałem sąsiada chińczyka i dostałam to lepidium.. rozmnaża się silnie przez kłącza.

      Co do technikaliów. To drzewiej był zwyczaj wpisywania EOT gdy się nie miało nic do dodania w danym temacie, mi brakuje tu możliwości łatwego cytowania i jeszcze koszmarnie zawęża się pole odpowiedzi I'm dłużej ciągnie się konwersacja. A niestety chwilowo mam tylko telefon co już w ogóle sprowadza usability w stronę zera.

      A jakmtam.grzyby wybrałeś się w las ? Ponoć w końcu się pojawiają

      Usuń
    8. Grzyby - byłem parę razy, coś tam znalazłem. Jednak za mało do suszenia, wiec sobie odpuściłem. Z resztą - znam raptem kilka gatunków a i nie jestem jakimś grzybowym zapaleńcem. Jak znajdę to znajdę, jak nie, to też się nic nie stanie.

      Usuń

Prześlij komentarz