Przy okazji jednej z rowerowych przejażdżek po okolicy odkryłem rosnącą sobie leszczynę turecką. A skoro odkryłem, to oczywiście nie mogłem przejechać obok obojętnie 😉
Zebrałem tyle owoców, ile zmieściło się do plecaka. Nie jest tego może szczególnie dużo, ale jak na przypadkowe spotkanie podczas wycieczki całkiem przyjemny zbiór. I coś mi mówi, że jeszcze tam wrócę. Następnym razem oprócz plecaka wezmę kilka reklamówek 😉
Komentarze
Prześlij komentarz