Nie wyobrażam sobie spiżarki bez słoików z buraczkami. Tym razem jednak buraki nie są z mojego ogrodu. Kupiłem je od mojego „starego dostawcy” z Bydgoszczy. Po przeprowadzce trochę mi go brakowało, więc skontaktowałem się z nim i zapytałem, czy byłby skłonny wysłać mi paczkę warzyw. Zgodził się. W ten sposób dotarło do mnie w sumie 20 kg naprawdę dobrych warzyw, w tym właśnie buraczki, które teraz przerobiłem na tarte buraczki w zalewie.
Same buraczki przygotowałem dość prosto. Ugotowałem je przez około godzinę, a potem zostawiłem na noc w wodzie. Następnego dnia obrałem i starłem. Do miski z buraczkami dodałem 6 łyżek cukru, 1,5 łyżki soli oraz ocet – tutaj już nie mierzyłem dokładnie, tylko dodawałem go na oko. Wyszło mniej więcej 100–200 ml. Całość wymieszałem, przełożyłem do słoików i zapasteryzowałem.
I gotowe. No, prawie gotowe. 😉 Na razie przerobiłem może jedną trzecią, najwyżej jedną czwartą tego, co mam. Czyli przede mną jeszcze kilka takich akcji. Nie wyobrażam sobie spiżarki bez słoików z buraczkami. Kolejne dni będą więc oznaczały kolejne słoiki.
Cieszę się, że udało mi się znaleźć sposób na dalszy zakup dobrej jakości warzyw od sprawdzonego człowieka. Przeprowadzka oznaczała przecież nie tylko zmianę miejsca zamieszkania, ale też konieczność znalezienia nowych źródeł różnych rzeczy. Tutaj akurat udało się zachować coś, co już wcześniej dobrze znałem.

Komentarze
Prześlij komentarz