Zainspirował mnie Grzegorz Czech na jednej z grup na Facebooku poświęconych siedliskom. Ale zanim do tego doszło, miałem już kilka innych pomysłów na zagospodarowanie miejsca, w którym obecnie mam założony mini sad.
Przede wszystkim nie chciałem zostawiać tam gołej ziemi, bo wiem, jak szybko pojawiłyby się na niej chwasty. Myślałem więc o mikrokoniczynie, która porastałaby przestrzeń między drzewkami zamiast trawnika. Byłem już nawet blisko kupienia nasion.
Rozważałem też jeszcze prostszy wariant - zwykłą trawę w mini sadzie, a same drzewka i krzewy miałyby tylko niewielkie, wyściółkowane korą kręgi wokół pni, mniej więcej po obrysie koron. Na papierze wyglądało to całkiem sensownie. Kiedy jednak pomyślałem o konieczności regularnego koszenia trawy, z tymi wszystkimi drzewkami i krzewami porozstawianymi po drodze, od razu wiedziałem, jak by się to skończyło. Taki sad szybko stałby się chyba najbardziej zaniedbaną częścią całego ogrodu.
Rozważałem też dwa warianty z korą. Pierwszy to po prostu warstwa kory bezpośrednio na ziemi. Zaletą takiego rozwiązania byłoby to, że z czasem kora rozkładałaby się i stopniowo tworzyła warstwę próchnicy, wzbogacając glebę. Problem w tym, że sama kora nie rozwiązuje całkowicie problemu chwastów, a późniejsze odchwaszczanie takiej powierzchni jest wręcz utrudnione.
Drugi wariant to agrowłóknina, a na niej warstwa kory. Tego rozwiązania sam jeszcze nie stosowałem, ale zakładałem, że mogłoby znacznie skuteczniej ograniczyć chwasty. Pojawiłby się jednak inny problem. Agrowłóknina oddzielałaby ściółkę od gleby, a tym samym utrudniała regularne dostarczanie do niej materii organicznej. Oczywiście można byłoby stosować nawozy płynne czy inne nawożenie powierzchniowe, ale trudniej byłoby po prostu co jakiś czas dorzucić kompost, dobrze rozłożony obornik czy inną materię organiczną i pozwolić jej stopniowo zasilać glebę. A właśnie tak chciałbym prowadzić ten ogród.
I wtedy pojawił się pomysł na lasek żywnościowy. Zainspirował mnie do niego Grzegorz Czech, autor strony wsparcie siedlisk (link) i jego wpisy na jednej z grup siedliskowych. Czyli coś na podobieństwo niewielkiego lasu, ale złożonego z roślin, które można wykorzystać w kuchni. Na razie oczywiście nie mam jeszcze ostatecznie ustalonego składu gatunkowego. Na pewno pojawi się kilka drzewek owocowych - czereśnia i jabłonie. Szczególnie ciekawi mnie, czy uda mi się prowadzić jabłonie bez regularnych oprysków chemicznych. Będą też krzewy owocowe, zresztą kilka już rośnie.
Całość chciałbym zbudować warstwowo: warstwa drzew, warstwa krzewów i warstwa runa. To właśnie z runem mam na razie najwięcej pomysłów, ale też najmniej ostatecznych decyzji. Chciałbym, żeby znalazło się tam przede wszystkim sporo roślin wieloletnich. Być może przeniosę w to miejsce znaczną część roślin z obecnego ogródka ziołowego. Jeszcze nie wiem, na razie rozważam różne możliwości. Z dużym prawdopodobieństwem pojawi się rabarbar i cebula siedmiolatka. Myślę też o poziomkach, bo dałyby temu miejscu taki trochę bardziej leśny klimat. Możliwe, że dołączą do nich różne zioła i inne jadalne byliny. Może się więc okazać, że część obecnego ogródka ziołowego po prostu zmieni miejsce. W końcu jeśli mam budować taki niewielki ogród leśny, nie widzę powodu, żeby na siłę wymyślać dla niego zupełnie nowe rośliny. Część tych, które już mam, może się tam po prostu dobrze odnaleźć. Nie wykluczam też, że pojawi się trochę zwykłych warzyw jednorocznych. Jednak docelowo chciałbym pójść przede wszystkim w kierunku roślin wieloletnich. Zobaczymy, co się sprawdzi.
Czy na powierzchni 20–30 m² można już mówić o ogrodzie leśnym? Nie wiem. Być może bardziej pasuje określenie „lasek żywnościowy”, a może strefa upraw wieloletnich. Nazwa jest zresztą mniej istotna. Najważniejsze będzie dla mnie sprawdzenie, czy taki sposób zagospodarowania niewielkiej powierzchni rzeczywiście się sprawdzi. I przede wszystkim, jak łatwo będzie utrzymać ją w ryzach, kiedy pojawią się chwasty. Bo pojawią się na pewno. Realizację tego projektu zacznę prawdopodobnie już za tydzień lub dwa. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Komentarze
Prześlij komentarz