Pokażę dziś, jak obecnie wygląda mój mini sad. Odchwaściłem ten kawałek, przegrabiłem i wyrównałem teren. Nie przekopywałem go jednak, bo w kilku miejscach mógłbym już naruszyć korzenie rosnących tutaj krzewów. A co teraz planuję?
Przede wszystkim muszę kupić nawóz organiczny i rozsypać go na całym tym terenie. Na dniach czeka mnie więc wyjazd do Fimala na zakupy. Chcę w ten sposób wzbogacić glebę przed planowanymi nasadzeniami. W tym miejscu będą przecież rosły nie tylko drzewa i krzewy, ale również rośliny runa, więc zależy mi na tym, żeby na początku zapewnić im przyzwoite warunki do wzrostu. Nie będę go już jednak przekopywał - nawóz zostanie na powierzchni i z czasem będzie pracował w glebie.
Kolejny etap to przesadzenie rosnących tutaj borówek. Nie chcę się ich pozbywać, po prostu przeniosę je w inne miejsce. Chcę dać borówkom osobne, wydzielone stanowisko, przede wszystkim dlatego, że są roślinami kwasolubnymi i mają nieco inne wymagania niż większość roślin, które planuję w sadzie. Nie chcę więc urządzać całego sadu pod kątem kwaśnej gleby tylko dlatego, że rosną w nim borówki.
Po ich przesadzeniu ten fragment będę mógł urządzić zupełnie inaczej. W ich miejsce pojawią się maliny, kolejne drzewka oraz rośliny, które można określić jako „runo leśne”: siedmiolatka, rabarbar, jakieś zioła i być może jeszcze kilka innych roślin.
Ogólnie będzie się tutaj działo. I będzie to rewolucja nie tylko w samym sadzie, ale w pewnym stopniu również w moim myśleniu o tym miejscu. Wcześniej wyobrażałem sobie sad dość klasycznie - drzewa i krzewy posadzone w równych rzędach, niemal od linijki. Tym razem chcę sobie pozwolić na trochę więcej dzikości i spontaniczności.
Właściwie cały mój ogród będzie takim zlepkiem kilku światów: poukładanego, lekko spontanicznego i już całkiem spontanicznego. Trochę jak w życiu. Piszę oczywiście ze swojej perspektywy, ale uważam, że pewne aspekty warto mieć poukładane i przewidywalne. A pewne inne dobrze jest czasem puścić luzem ze smyczy.
I chyba właśnie takie podejście będzie widać w moim ogrodzie. Cztery główne kwatery warzywnika są poukładane niemal od linijki i sznureczka - i to dosłownie dosłownie. Będę notować ile i jakich roślin posadziłem czy wysiałem. Będę notował efekty i przeliczał, ile plonu uzyskałem z metra bieżącego uprawy. Tutaj jest miejsce na porządek, planowanie i konkretne liczby.
W tunelu będzie już trochę inaczej. Chcę stworzyć coś na kształt jadalnego gąszczu, gdzie pojawi się po trochu różnych gatunków i gdzie będę bardziej stawiał na bioróżnorodność. Tu pomidor będzie rósł obok papryczki, a nad nimi będzie zwisał i dyndał ogórek.
A w sadzie chcę pozwolić sobie na jeszcze więcej swobody. Będą tu drzewa, krzewy, rośliny wieloletnie, może nawet jakieś kwiaty. Trochę miszmasz, trochę dzikość, ale nadal z myślą o tym, żeby było to miejsce użytkowe i dawało plony.
Ponieważ będzie to dla mnie coś zupełnie nowego i zwyczajnie jestem ciekaw, jak to wszystko wyjdzie, pewnie będę chciał pokazywać na blogu kolejne etapy powstawania tego miejsca. Sam jestem ciekaw, jak ten mój trochę bardziej spontaniczny sad będzie wyglądał za rok czy dwa.

Komentarze
Prześlij komentarz