Koniec z błotem?

Ostatnio wspominałem o problemie, który musiałem w końcu rozwiązać - błocie na ciągach komunikacyjnych w ogrodzie. Po deszczu nie było to szczególnie przyjemne miejsce do chodzenia, więc uznałem, że trzeba coś z tym zrobić. Najprostsze rozwiązanie wydało mi się też najlepsze - płytki chodnikowe. Jakiś czas temu kupiłem odpowiednią ilość i zacząłem je układać. Nie spieszyłem się z tym szczególnie. Założyłem, że mam przecież całą jesień, więc mogę robić to spokojnie, kawałek po kawałku. Tymczasem okazało się, że poszło całkiem sprawnie i po kilku dniach było właściwie po wszystkim.


Nie układałem ich też jakoś szczególnie „podręcznikowo”. 😉 Nie robiłem podkładu z piasku ani żadnej specjalnej podbudowy. Po prostu lekko wzruszyłem ziemię i położyłem na niej płytki.  Efekt? Niektóre jeszcze trochę „chodzą” pod nogami. Ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Z czasem szczeliny wypełnią się ziemią, deszcze zrobią swoje, płytki się ustabilizują i całość po prostu się ułoży. Zresztą nie zależało mi tutaj na idealnym efekcie wizualnym. To miało być przede wszystkim praktyczne. Chodziło o to, żeby po deszczu nie brodzić w błocie i żeby można było normalnie przejść przez ogród.

Brak podkładu ma również pewną zaletę. Jeśli za jakiś czas zmienię układ ogrodu i okaże się, że ścieżka powinna przebiegać gdzie indziej, po prostu zdejmę płytki i przeniosę je w nowe miejsce. Bez rozbierania całej podbudowy i większej rewolucji w ogrodzie.


Na załączonym rysunku zaznaczyłem na niebiesko, gdzie dokładnie położyłem płytki. Są przede wszystkim na głównych ciągach komunikacyjnych. Trochę płytek mi jeszcze zostało. Na razie nie zamierzam ich układać na siłę tylko dlatego, że są. Niech ogród pokaże mi, gdzie jeszcze rzeczywiście będą potrzebne. Czas i kolejne deszcze pewnie szybko podpowiedzą, w których miejscach warto zrobić następny kawałek utwardzonej ścieżki.




Komentarze

  1. Eh.... Zero waste... Masakra....

    Na grupach oddam czestompojawiaja się ogłoszenia o oddawaniu płytek betonowych,
    Bo wymienianie przez wspólnoty na europuzle.
    Na PSZOKach także się zdarzają.

    Ciekaw jestem jakie żeby smoka ci się porobią zimą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja gdzieś zdeklarowałem całkowite "zero waste"? Zbliżanie się do tego - owszem, ale nie "zero". I to niby ja myślę binarnie ;-) Ha - mam Cię ;-)

      Ale ok, na poważnie teraz. Tu chyba rzeczywiście wchodzimy już w sposób życia.

      Ogłoszenia. Masz rację - pojawiają się. Można przy odpowiednim poziomie chęci rozejrzeć się i znaleźć faktycznie rożne ogłoszenia. Wtedy faktycznie - zgodne jest to z koncepcja zero waste, bo odzyskujemy coś.

      Ja jednak zdecydowałem się pójść w stronę komfortu. Skoro powstał w zamyśle okreslony "projekt" to chciałem go zrealizować bez czekania na okazję.

      Nie bardzo miałem ochotę polować na płytki gdzieś kilkanaście kilometrów stąd, potem dogadywać się z kilkoma osobami i organizować transport. Wolałem zapłacić i mieć je przywiezione. Płacę więc nie tylko za płytki, ale też za wygodę i święty spokój. ;-)

      Usuń
    2. Szczerze mówiąc to spodziewałem się właśnie dokładniej takiej odpowiedzi gdy ż tagi wskazywały na sposób myślenia.
      Ja także nie lubię się rozdrabniać i raczej znajdujemy metody masowe a nie drobnicowe.
      Tu na pewno obdzwoniłbym firmy które zajmują się układaniem bruku bo one często są zobligowane do utylizacji starej kostki za co muszą zdrowo zapłacić.
      Szklarnie mam z okien które mi przywieziono firmą z dobrym koniakiem za zagospodarowanie odpadu ale tak masz rację to prawdopodobnie chodzi o cechy charakterologiczne Ja instynktownie uwielbiam załatwiać rzeczy organizować sklejać je w kupę i cieszyć się rezultatem

      Usuń
    3. "tagi wskazywały na sposób myślenia" - czuję się poddany matematycznej analizie, na którą nie wyraziłem zgody ;-)
      Szklarnie z okien. A to musi fajnie wygladać. Jeden z moich byłych sąsiadów miał tak szklarnie porobione i powiem Ci, ze to całkiem fajnie wyglądało.

      Usuń
    4. Ale było roboty... bo to wszystko z drewnianych, wiec najpierw trzaje rozebrac, przyciać ,wyjac wszystkie wystajace metalowe elementy, oheblowac z białej paskudnej farby, oszlifować na gładko, pomalowac i złozyć do szkieletu...

      a ze szyb sepolonych z noowczesnych okien mam werandę oszkloną wokół.
      wsyztko przywieźli

      mam plastikowstręt. ale z pocietych ram tych nowoczesnych okien mam kompostowniki zrobione, (bo mnie szlag trafiał gdy co 2 lata musiałem drewno wymieniać)

      i tu by sie fotka zdałą by cie zmotywować.

      KUmpel zrobił z nowoczesnych okien ale obił drewnem, bo tam grube te ramy, i szpetnie to wygladało

      Usuń
    5. "i tu by sie fotka zdałą by cie zmotywować." - ale to nie jest kwestia motywacji, tylko dostępu do materiału ale także umiejętności. Mi serio się takie szklarenki podobały, a troszkę ich widziałem. I miały swój urok, niektore nawet były dość solidne. Wiec to nie o motywację chodzi.

      Usuń
    6. Teraz mea komunikacyjna culpa - zapomniałem.wmotikona żartu wstawić.
      Wiemmilu narzędzi musiałem użyć by to szklarnie zrobić. Bez nich by to było nie mozliwe
      Acha przymonialommi sie że z oknami dostalem.takie parapety 3 m.dlugie z lastrico..
      robią za stopę fundamentowa pod szklarnią

      Usuń

Prześlij komentarz