W okolicy udało mi się zebrać trochę zdziczałych śliwek. Nie było tego specjalnie dużo. Tyle, ile udało mi się dosięgnąć. Ale zawsze coś. Szkoda zostawić, skoro można zrobić z tego kilka słoików kompotu.
No to akcja kompot. Wykonanie bardzo proste. Przyznam, że nawet nie chciało mi się śliwek obierać z pestek. Umyłem je tylko dokładnie i włożyłem do przygotowanych słoików. Do każdego wsypałem 2–3 łyżki cukru, a następnie zalałem wrzątkiem.
Słoiki wstawiłem do garnka wyłożonego ściereczką, zalałem wodą mniej więcej do wysokości zakrętek i podgrzewałem. Od momentu zagotowania wody pasteryzowałem je około 20-30 minut. Potem ostrożnie wyjąłem słoiki, odstawiłem do wystygnięcia i sprawdziłem, czy wszystkie wieczka dobrze się zassały. I tyle. Żadnej wielkiej produkcji, żadnych dziesiątek słoików. Kilka słoików kompotu ze śliwek, które właściwie były za darmo i rosły sobie w okolicy. Zimą będzie jak znalazł.
Komentarze
Prześlij komentarz