Kolorowe ziemniaki dotarły

 Ziemniaki od znajomego w końcu dotarły. Nie ma ich może zbyt wiele, ale szczerze mówiąc, cieszę się przede wszystkim z tego, że w ogóle udało się je dostać i że znajomy chciał mi je wysłać. To trzy odmiany: Lily Rose, Violetta i Schwarzer Peter. Tyle tylko, że ziemniaki nie przyjechały pięknie posegregowane i opisane. 


Pierwszy od lewej, różowy, to prawie na pewno Lily Rose. Tutaj akurat wątpliwości nie ma. Dwa pozostałe są fioletowe i różnią się kształtem bulw. Ten bardziej podłużny powinien być więc Violettą, a bardziej okrągły Schwarzerem Peterem. „Powinien”, bo pewności tak naprawdę nie mam. Co więcej, znajomy też już nie był jej do końca pewien. Wiadomo było, że Lily Rose jest na pewno, natomiast z pozostałych miała być Violetta albo Schwarzer Peter, albo obie odmiany. A ponieważ nie były podpisane, pozostaje trochę ogrodniczego zgadywania.

W sumie… nieważne 😊 Najważniejsze, że są. Wszystkie te ziemniaczki pójdą u mnie w przyszłym roku do ziemi. Być może wtedy okaże się przy okazji, co właściwie dostałem. Na razie jednak do wiosny muszą gdzieś przeczekać. Trafią więc do beczki, gdzie będą sobie spokojnie czekały na swój kolejny rozdział, tym razem już w moim ogrodzie.

Na razie wstrzymuję się więc z kupowaniem nasion ziemniaków. Mam już trzy kolorowe odmiany, więc jak na początek całkiem nieźle. Wiosną dokupię jeszcze jakieś zwykłe, jedną odmianę z czerwoną skórką i jedną z jasną. Docelowo będę miał więc cztery, może pięć odmian ziemniaków. I to w sumie całkiem dobry wynik.




Komentarze