Drewno sobie poukładałem

 No niestety, szybko poszło. Drewno poukładałem w stosy. Znaczna część została jeszcze na zewnątrz, niech sobie trochę podeschnie. Zresztą nie mam nic przeciwko temu, bo takie równo poukładane stosy całkiem fajnie wyglądają. Część drewna trafiła już do mini szopy.


I właściwie na tym można by zakończyć całą historię. Tyle że sama praca okazała się zaskakująco przyjemna. Ot, zwykłe układanie kawałków drewna jeden na drugim. Żadna wielka robota, a jednak coś w tym jest. Bo przecież mogłem zrobić to znacznie prościej. Wziąć drewno i po prostu wwalić je do szopy. Byłoby szybciej i pewnie równie skutecznie. Ale jakoś mnie wzięło na układanie klocków. Nie wszystko trzeba optymalizować, nie wszystko musi być zrobione najszybciej i najbardziej praktycznie. Czasem można sobie po prostu poukładać drewno. 🙂




Komentarze