Kiedyś moja działka ROD była dla mnie czymś więcej niż miejscem, w którym uprawiałem warzywa. Była przede wszystkim odskocznią od codzienności. Miałem tam małą altankę, w której lubiłem spędzać czas, a kiedy tylko była możliwość, również nocować w wolne dni. Miałem na działce niewielki panel słoneczny. Prądu było z niego akurat tyle, żeby naładować telefon czy radio. Nie miałem natomiast oświetlenia elektrycznego. Używałem lampy naftowej i robiłem to całkowicie świadomie. Podobał mi się po prostu wieczorny klimat takiego miejsca.
Właśnie w tamtym okresie zacząłem myśleć o tym, że kiedyś chciałbym mieszkać w podobny sposób, tylko już na stałe. Nie chodziło mi jednak o typowy dom na obrzeżach miasta czy wsi, z dużym ogrodem wokół. Wyobrażałem sobie raczej mały domek, niewiele większy od tej altanki, a do tego ogród, który byłby jego ważną częścią. To między innymi dlatego tutaj zdecydowałem się na tak mały dom.
Mogłem wybudować większy. Przepisy dawały mi taką możliwość, a przy odpowiednim podejściu mógłbym też budować na pozwolenie. Nie wykluczam, że większy dom byłby pod pewnymi względami wygodniejszy. Ale nie miałem potrzeby budowania większego tylko dlatego, że było to możliwe. Chciałem właśnie małej chatki.
Prawdę mówiąc, przez chwilę nawet myślałem, żeby tutaj odtworzyć dokładnie takie oświetlenie i używać tylko lampy naftowej. Ostatecznie jednak uznałem, że czym innym jest spędzić w takim nastrojowym klimacie wieczór czy nawet kilka dni, a czym innym normalnie żyć i funkcjonować w ten sposób na co dzień. Ostatecznie mam więc w domu normalne oświetlenie elektryczne.
Oczywiście mały dom ma swoje ograniczenia. Czasami brakuje miejsca, czasami trzeba się trochę nagimnastykować z przechowywaniem rzeczy. Nie wszystko jest tak wygodne, jak byłoby w większym domu.
Czy za kilka albo kilkanaście lat uznam, że jednak potrzebuję więcej przestrzeni? Całkiem możliwe. Na razie jednak dobrze mi z tym, że mieszkam właśnie w takim miejscu i w takich warunkach. W dużej mierze są one konsekwencją pomysłu, który pojawił się u mnie wiele lat temu, kiedy spędzałem wolne dni w małej altance na działce ROD.
I chyba dlatego nie traktuję tego domu wyłącznie jako praktycznego rozwiązania. Jest w nim trochę świadomego wyboru stylu życia, który od dawna mnie interesował.

No brawo, brawo. Ja też tak mam...jak wracam z realizacją zacji to tylko piorę.w mieszkaniu a potem zaraz na działkę gdzie 25 m z tarasem spokojnie wystarcza. Ba to taka kuchni sypialnia ..orzy czym kuchnia to wygodniejsza niż w bloku. Bo większą i bardziej ustawna.
OdpowiedzUsuńMam. Już projekt naszej chatki strwabalowej ale to już pod 70 m bo od przodu będzie miała ogród zimowy)szklarnie. I warsztat.
Wracając z włóczęgi po różnych innych kontynentach dopiero rozumiemy w jakim raju żyjemy i ile posiadamy miejsca i rzeczy
Chatka ze słomy brzmi bardzo ciekawie. 🙂 Miałem kiedyś fazę na oglądanie Primitive Technology i bardzo podobały mi się właśnie takie proste, gliniane chatki, robione praktycznie z materiałów znalezionych na miejscu. Chyba coś z tego zamiłowania do prostoty zostało mi do dziś. 😉
Usuńale bys sie zdziwił ile domow ze słomy powstaje teraz w PL :)
UsuńBaa! z zewnatrz bys nie powiedział. ze to takie "domki z błota".
Teraz to juz produkt premium dla zamożnych.
ale ich izolacyjnosc i stała wilgotnosc to rewelka jest...
problem w tym, ze dostac teraz słome w kostkach to jest prawie niemożliwe :(
A czemu miałbym się zdziwić? Zaciekawić owszem - ale zdziwić?
UsuńRozumiem, że to budownictwo jest o wiele bardziej "pro eko" (używam już skrótu myślowego) niż tradycyjne?
ja coś mam alergie na słowo eko.
Usuńco jest eko? jaki warunek by to opisywał ?ilosc MJ na m2 na jednostke czasu trwania domku?
eko było jak sie brało substraty ze swego pola, lasu i wykopu, a teraz to wszystko trza przetworzyc , przywieżc, przerobic.
analiza cyklu zycia daje posepne rezultaty.
jest hiper izolacyjny, to fakt... dobre tynki.. dobre powietrze... wiec raczej zdrowy, ajk go user nie zawali doniesioną chemią.
jak bedzie czas i pieniadz, to tak -idę w ta stronę( z mą chatką.)
No to może lepiej "mniej szkodliwe dla środowiska"? Też nie lubię przyczepiania słów bio eko sreko gdzie się da - dlatego mój cudzysłów oraz zastrzeżenie użycia skrótu myślowego.
UsuńWiec moje pytanie powinno raczej brzmieć czy wskazane przez Ciebie budownictwo jest mniej szkodliwe dla środowiska w porównaniu z tradycyjnym budownictwem.
Jesteś usłyszałem że w zasadzie każda sensowna odpowiedź powinna się zaczynać od stwierdzenia to zależy i im jestem starszy tym bardziej się z tym zgadzam więc odpowiem tak to zależy jeśli wszystko będziesz musiał przytaskać z daleka a potem wypełnisz dom przybyjem z marketu czy jakimiś płytami meblowymi to to już nie będzie to żaden ekologiczny dom takie jak się okazuje te nowoczesne oddawane przez deweloperów powinny być przez dwa lata nieużywane z powodu lzo dach instalacje w takim domu robisz wszystko standardowe więc ekologiczny to ja już się nie podejmuję określić a zdrowych dla ciebie to już też zależy od ciebie
UsuńParton powyższy tekst wysłał mi się bez przeedytowania chciałem poprawić niektóre znaki przestankowe wstawić i uczynić go bardziej czytelnym ale się wysłał niechcący
UsuńNo i powiem Ci szczerze, że chyba nie bardzo umiem się odnieść do tego, co napisałeś. 😁 Z tym „to zależy” trudno się nie zgodzić, ale ja doskonale wiem, że mój domek nie jest żadnym eko domem. Drewno z marketu, meble z OSB i pewnie jeszcze kilka innych rzeczy, które z ekologią mają niewiele wspólnego. 😉 Na szczęście ogród mam bez oprysków. 😁
Usuńaa.. wlsanie te mble z OSB... nie wiem dlaczego... toż ten klej formaldehydowy orze lata bedziesz wdychał.
UsuńA wystyarczy na jakikolwiek hasiok na jakims osiedlu z ceralanym ogrzewaniem zajsc i masz piekną, odgazowana płytę meblową za darmo...
ale oddałeś samochód.. to słabiej....
rezyliencja ...
Przypominam, że Ustka taka rozległa nie jest ;-)
UsuńI co? Takie zbieranie po kawałku? Przez ileś tam czasu? Za każdym razem rundki po Ustce samochodem?
Wiesz, mozę w jakimś większym mieście - faktycznie można by wyjść z założenia, że wystarczy objechać te kilkanaście punktów i się coś uzbiera.
Ale fakt - mogłem użyć zdrowszego drewna. Po prostu już patrzałem na cenę oraz fakt, że z OSB już coś tam robiłem
Oj, nie nie..
UsuńJakmwiesz lubię rozwiązania mało nakładowe.
Jedziesz na osiedle gdzie są śmietniki. Ładujesz do auta tyle płyty ile ci się zamarzy.
U siebie tworzysz już swoje mebelki.
Z naszego jasionka tutaj pod domem mógłbym ci 100 domków umeblować.
Nie wiem.jak w Ustce. Ale.konsumeryzm w PL ma.sie dobrze. ludziska potrafią brać kredyty by se co 3 lata meble wymieniać.
W sumie to by było bardzo ciekawe rozwiązanie.
UsuńNigdy się wiatom śmietnikowym nie przyglądałem pod tym kątem.
Niestety - samochodu już nie mam.
Tak to że samochodu już nie masz to przeczytałem ale chyba pierwszy raz o tym rozmawialiśmy to jeszcze miałeś.
UsuńJa większość w mebli mam z właśnie oddawania .na działce drewniane .piękne meble ktoś wrzucił tylko że było jak zwykle znowu sporo heblowania i szlifowania więc trochę pracy w nie włożyłem za tobą patrzę na działeczkę i nie widzę tam kupnych rzeczy
A wszystko w jednym stylu ostatnio oprowadzałem Amerykanów po Bytomiu w takim dzielnicach trochę szemranych żeby im pokazać jak wygląda Polski White trash i było wystawione kurpiowskie krzesełeczka. właśnie też się skończyłem szlifować pełne drewno grube porządne takie wiesz jak nie wiem bo gdzie to produkowali w charzykowy czy gdzieś fabryka takich mebli drewnianych za komuny była. Skarb amerykańscy też się dziwili że tam widać było że biedota a takie rzeczy na śmietniku
A to musi dawać olbrzymią satysfakcję... Patrzenie na efekty własnej pracy, gdy realnie zrobiłeś coś z niczego
UsuńCzuję że rozumiesz. Tak, to dokładnie o to chodzi.
UsuńKtoś kto nie opuszczał Europy nie rozumie w jakim nadmiarze żyjemy i ile tu jest marnotrawstwa.
A mi się nie chcę wierzyć że ludzie potrafią brać kredyt by kupić dobie nowy mebel.
Pewnie, że rozumiem. Tak mi się wydaje. Mi taką satysfakcje daje własny owoc, własne warzywo, kubek herbaty z surowców osobiście zbieranych.
UsuńA co do kredytu na meble? No cóż. Niektorym może tak łatwiej. zamiast odkładać na meble lub inne potrzeby, wziać kredyt a raty wrzucic do stałych kosztów.
Ja tez zakupy na allegro robię (robiłem od jakiegoś czasu) przez allegro pay. Tak mi wygodniej było. Nie dlatego, ze mnie nie było stać. Po prostu w miesiacu robiłem zakupy a potem spłacałem raz w miesiącu określoną kwotę. Zakupy nawet na małe kwoty. Zwyczajnie pilnowałem by rata nie zakłociła płynności finansowej (miałem sœój górny limit - 1000-1500 zł). Zazwyczaj kupowałem na 1 lub 2-3 raty (bez odsetek więc to było). Dla mnie to było wygodne. Łatwiej mi było planować budżet - rata lądowała w kategorii rachunku do zapłaty. teraz płatność na 1 lub dwie raty jest bez kosztów na allegro.