Buraczki w zalewie

Przez jakiś czas zastanawiałem się, co zrobić z zebranymi buraczkami. Z uwagi na ich wielkość zbyt wielu możliwości nie widziałem. Tradycyjne buraczki tarte w słoiku odpadały. Kisić też jakoś mi się nie chciało – nie wyobrażałem sobie obierania tych maleństw. Wiadomo, buraki do przetworów trzeba obrać, ale zdecydowanie łatwiej robi się to z ugotowanymi. Zdecydowałem więc zrobić buraczki w zalewie, tym razem w formie połówek.


Buraki ugotowałem wieczorem. Gotowałem je niecałą godzinę, a potem zostawiłem w wodzie do następnego dnia. Dzięki temu spokojnie wystygły, a kolejnego dnia mogłem już zabrać się za obieranie. 



Przygotowałem słoiki i zalewę. Na 3 litry wody dałem 750 ml octu 10%, 12 łyżek cukru i 4 łyżeczki soli. Do każdego słoika trafiło kilka ziaren ziela angielskiego, jeden liść laurowy i kilka ziaren pieprzu.


Buraczki pokroiłem na połówki, włożyłem do słoików i zalałem gorącą zalewą. Słoiki zakręciłem i zapasteryzowałem.


Pasteryzację zrobiłem dwukrotnie - pierwszego dnia przez około 20 - 30 minut, a następnego dnia ponownie przez 20 minut. I tak oto małe buraczki, które początkowo wydawały się trochę problematycznym plonem, trafiły do słoików. Nie są może duże, ale przynajmniej nic się nie zmarnowało.





Komentarze