Po zbiorze buraczków zostało mi liści od groma. Tyle tylko, że większość z nich była już stara i zaczynała robić się gorzkawa. Z kulinarnego punktu widzenia właściwie niewiele dało się z nimi zrobić, więc spokojnie mogły trafić na kompost czy zostać wykorzystane jako nawóz. Postanowiłem jednak przejrzeć liście i najmłodsze z nich przerobić na zimę. Nie wyszło tego wiele, raptem cztery słoiczki. Ale skoro i tak miałem je wyrzucić, to dlaczego nie spróbować?
Liście najpierw krótko zblanszowałem, a następnie włożyłem do słoików i zalałem zalewą przygotowaną z litra wody, łyżki cukru, łyżki soli i około 50 ml octu. Na koniec słoiki pasteryzowałem przez mniej więcej 20–30 minut. I tak oto z liści, które właściwie były już odpadem po zbiorze, powstały cztery małe słoiczki na zimę. Teraz tylko trzeba będzie sprawdzić, czy rzeczywiście warto było je ratować. Bo... Tak się ciekawie składa, to nie lubię zbytnio botwinki ;-)

I pom tym ostatnim wyznaniu został ci nadany tytuł : "Wasza koherentność" :)
OdpowiedzUsuńTo dla mnie zaszczyt ;-)
Usuń