Postanowiłem obsadzić czymś pnącym wiatę. Przez jakiś czas zastanawiałem się, jaką roślinę wybrać. Ostatecznie zdecydowałem się na dwa gatunki – po jednej stronie będzie winobluszcz, a z drugiej winorośl. Winobluszcz trafił w bardziej cieniste miejsce, natomiast winorośl będzie rosła od strony słonecznej.
Nie miałem jednak ochoty jechać do sklepu ogrodniczego po sadzonki ani zamawiać ich przez internet. Winobluszcz jest w okolicy dość powszechny, więc pomyślałem, że po prostu pozyskam sadzonki samodzielnie.
I tak zrobiłem. Przy jednym z płotów rosło sporo winobluszczu. Właściciel posesji zgodził się na pobranie kilku sadzonek. Nie odrywałem jednak pędów bezpośrednio z płotu. Poszukałem takich, które rosły niekontrolowanie po ziemi i z nich przygotowałem sadzonki. Dzięki temu pędy już miałem ukorzenione.
Sadzonki trafiły już na swoje miejsce. Efektu na razie nie będę pokazywał, na zdjęciu byłoby niewiele do oglądania. Pokażę je dopiero wtedy, gdy rośliny trochę się rozrosną.
I uprzedzając komentarze – wiem, że winobluszcz potrafi być dość ekspansywny. Właśnie dlatego go wybrałem. Liczę na to, że dzięki szybkiemu wzrostowi już po roku, a najpóźniej po dwóch latach, uda się uzyskać efekt zielonej ściany. A że trzeba będzie go przycinać? Cóż… coś za coś. 😉 Dla mnie to zdecydowanie mniejszy problem niż czekanie wielu lat na efekt.

Komentarze
Prześlij komentarz