Ogórki zostały zebrane. Nie było ich wiele, ale dla mnie mają ogromną wartość. To pierwsze ogórki z własnego ogrodu, które trafią do słoików. Koper już miałem – wyrósł na grządce. Sól, jak na razie, kupuję w sklepie. Brakowało tylko chrzanu.Nie chciałem jednak po prostu kupować gotowego korzenia. Uznałem, że skoro mam możliwość, poszukam go w okolicy. Wybrałem się w teren i udało się zebrać całkiem sporo dziko rosnącego chrzanu.
Na ten sezon w zupełności wystarczy. Korzenie nie są tak grube i efektowne jak te ze sklepu, ale nie brakuje im ostrości i aromatu. Część wykorzystam do kiszenia ogórków, a z części przygotuję sadzonki. Chciałbym, aby od przyszłego roku chrzan rósł już również w moim ogrodzie.
Te pierwsze ogórki kiszone będą miały wyjątkowy charakter. Ogórki i koper pochodzą z własnego ogrodu, sól ze sklepu, a chrzan został zebrany w okolicy. To proste, ale bardzo symboliczne połączenie. Pokazuje kierunek, w którym chcę podążać – z każdym sezonem coraz więcej składników będzie pochodziło z mojego ogrodu i z najbliższego otoczenia.
To tylko kilka słoików, ale dla mnie znaczą znacznie więcej niż zwykłe przetwory. Są kolejnym małym krokiem na drodze do prostszego i bardziej samowystarczalnego życia.



Komentarze
Prześlij komentarz