Pierwsze koszenie trawnika

Wcześniej było tu już koszone, ale trudno było nazwać to trawnikiem. Była to raczej nieuporządkowana roślinność. Teraz po pierwszym koszeniu zaczyna to już nabierać kształtu.





Nie zamierzam mieć tutaj idealnego trawnika. Będę go kosił wtedy, gdy uznam, że zrobił się za wysoki, czyli mniej więcej wtedy, kiedy trudno będzie znaleźć w nim jakieś narzędzie😄 Na pewno daleko mu będzie do równych, wypielęgnowanych trawników. Chcę, żeby było w nim trochę dzikości. U mnie pojęcie „chwast w trawniku” właściwie nie będzie istniało.

Pokos wykorzystam do wkopania w glebę. Być może przy okazji wprowadzę do niej trochę dodatkowych nasion różnych roślin. Nie przejmuję się tym szczególnie. W glebie i tak znajduje się zapewne mnóstwo nasion czekających na odpowiednie warunki. Te kilka dodatkowych niewiele tu zmieni, a zależy mi na tym, żeby w granicach rozsądku wprowadzać do gleby jak najwięcej materii organicznej.

Trawnik będzie dla mnie nie tylko miejscem, gdzie można rozłożyć koc. To także źródło pokosu, który w kolejnych sezonach będę wykorzystywał jako materiał do ściółkowania. Świeżo skoszona trawa to całkiem dobry surowiec, który pozwoli mi ograniczyć parowanie wody z gleby, a przy okazji będzie stopniowo dostarczał jej materii organicznej.



STRONA GŁÓWNA BLOGA 

Komentarze