Pierwsze kiszenie ogórków w nowym miejscu

Pierwsze kiszenie ogórków mam już za sobą. Tak jak się spodziewałem, w pierwszym sezonie nie mogłem liczyć na wielkie zbiory. Wyszły zaledwie cztery słoiczki, ale ich wartość trudno zmierzyć liczbą.





To pierwsze przetwory przygotowane z plonów wyhodowanych w nowym miejscu. Są dla mnie symbolem życia, które buduję od podstaw. W jednym słoiku spotyka się wszystko, co jest jego częścią – ogórki i koper z ogrodu, chrzan zebrany na działce oraz sól, której wciąż nie da się zastąpić własną produkcją.

Do kiszenia używam ciepłej zalewy solankowej. Na każdy litr wody dodaję 1,5 łyżki soli. Wybieram zwykłą sól kamienną – niejodowaną i bez dodatku substancji przeciwzbrylających. To prosty, sprawdzony sposób, z którego korzystam od lat.

Cztery słoiczki to dopiero początek. Mam jednak nadzieję, że z każdym kolejnym sezonem będzie ich coraz więcej, a domowa spiżarnia będzie stopniowo wypełniać się własnymi przetworami.

Komentarze