Ten sezon, jeśli chodzi o uprawy, jest mizerny. W końcu zaczął się dopiero w czerwcu. Coś tam uprawiam, coś zbieram, ale są to niewielkie ilości. Wiadomo, że tego w tym roku już nie zmienię. Ten rok stał się więc dla mnie rokiem inwestycji w ogród. Jakiś czas temu przygotowałem go do kolejnego sezonu. No właśnie – do kolejnego sezonu. A co z tym obecnym? Co mam robić przez resztę roku? Odpowiedź przyszła szybciej, niż myślałem. Przecież mogę zainwestować czas – i wiadomo, również trochę pieniędzy – w infrastrukturę ogrodu. Stworzyć tutaj swoje miejsce. I tak właśnie zrobiłem.
Grządki ostatecznie wydzieliłem według nowego układu. Obrzeża grządek zrobiłem z bloczków komórkowych. Zależało mi by oddzielały się fizycznie od np trawnika. Inspiracją były dla mnie krawężniki przy trawnikach.
Postawiłem tunel foliowy, małą szopkę ogrodową i wiatę. Wiata i szopa są ze sobą połączone. Szopa będzie służyła na drewno i niektóre narzędzia, a wiata to zadaszona strefa robocza, która czasem będzie też miejscem odpoczynku. Wszystko jest już gotowe. Wiatę trudno porównywać z tymi pięknymi konstrukcjami z katalogów. Zależało mi przede wszystkim na tym, żeby było szybko, prosto i praktycznie. Z czasem obsadzę ją jakimiś pnączami – może winoroślą, a może czymś innym. W tunelu w tym roku wysieję już tylko rośliny strączkowe, żeby zasilić glebę przed kolejnym sezonem.
Było przy tym sporo pracy, ale zdecydowanie nie żałuję. Mogę śmiało powiedzieć, że ogród nabrał kształtu i to nie tylko jako ogród, ale jako miejsce do życia. Trawnika znacznie ubyło, ale trudno.
Mam tu już właściwie wszystko, czego potrzebuję: jest ogród, jest dom, jest tunel, jest wiata i jest miejsce do składowania. Teraz pozostaje tylko przyspieszyć czas i poczekać, aż wiosna 2027 zawita do mojego nowego miejsca.


Komentarze
Prześlij komentarz