Ogórki powoli się kończą

Niestety ogórki powoli się kończą. Wysiałem ich mało i do tego dość późno, więc w tym sezonie nie będę miał tylu kiszonych ogórków, ile bym sobie życzył.


Moje ogórki gruntowe powoli kończą swój żywot. Mączniak i inne choroby już się do nich dobrały. Nic w tym zresztą dziwnego – ogórki nie były pryskane, a pora roku jest już taka, że choroby mają coraz łatwiejsze zadanie.



Właśnie zebrałem ostatnią partię ogórków przeznaczoną na kiszenie. Kolejne zbiory jeszcze będą, bo ogórki zostawiam na grządce tak długo, jak długo będą wydawać owoce. Trafią już jednak raczej do jakichś sałatek i będzie ich zdecydowanie mniej.

Jeśli chodzi o kiszone, w sumie nie jest źle. Mam łącznie prawie 30 słoików. Mogło być gorzej. Nie będzie to więc tej zimy przetwór, którego będę miał pod dostatkiem. Raczej coś w rodzaju małego, domowego „luksusu”. 

W kolejnych sezonach będzie ich oczywiście więcej. Może nie jakoś szczególnie dużo, ale ogórki kiszone chcę uczynić jednym z podstawowych elementów moich zapasów w słoikach. Tym razem po prostu uczę się na pierwszym sezonie i wiem już, że trzeba będzie wysiać ich więcej i odpowiednio wcześniej.



STRONA GŁÓWNA BLOGA

Komentarze