Kilka słów o mnie

Nie jest mi łatwo napisać coś o sobie. Zdecydowanie łatwiej przychodzi mi opowiadanie o tym, co robię, niż o tym, jaki jestem. A jednak spróbuję.


Z zamiłowania jestem przyrodnikiem. Zdecydowanie bliżej mi jednak do świata roślin niż zwierząt. Mam wykształcenie biologiczne ze specjalnością botaniczną, ale nie uważam się za botanika ani za specjalistę w tej dziedzinie. Zresztą moje zainteresowania przez lata dość mocno się zmieniły. Kiedyś były bardziej ukierunkowane na konkretną dziedzinę. Dzisiaj znacznie bliżej mi do podejścia: lubię rozumieć otaczający mnie świat.

Dlatego interesuję się trochę różnymi naukami przyrodniczymi, trochę ekonomią, trochę religiami, a właściwie wszystkim, co pozwala mi lepiej zrozumieć człowieka i rzeczywistość, w której żyjemy. Nie potrzebuję koniecznie zostać specjalistą w każdej z tych dziedzin. Wystarczy mi świadomość, że potrafię dostrzec pewne zależności i zrozumieć, skąd coś się bierze.

Na swój sposób, miłośnikiem życia. Interesuje mnie ono w bardzo szerokim znaczeniu: przyroda, człowiek, kultura, codzienność, sposoby, w jakie ludzie próbują sobie tę rzeczywistość tłumaczyć i w niej funkcjonować.

Jest w tym wszystkim pewna rzecz, do której trochę głupio mi się przyznać. Pomimo wyższego wykształcenia należę do osób, które nie lubią czytać książek. Oczywiście doceniam książkę jako źródło wiedzy i zapis myśli kolejnych pokoleń. Sam korzystam z książek, ale najczęściej traktuję je bardziej jak podręczniki czy źródła informacji niż coś, co siadam sobie poczytać dla przyjemności. Samo czytanie przychodzi mi z trudem. Kilka lat temu próbowałem to zmienić. Doszedłem do wniosku, że trochę głupio tak po prostu nie czytać, więc zacząłem sięgać po powieści. Próbowałem między innymi Stephena Kinga i innych pisarzy, których znałem z ekranizacji ich książek. Tyle że cały czas miałem poczucie, że się do tego zmuszam. W końcu uznałem, że skoro czytanie ma być kolejnym obowiązkiem, to nie ma większego sensu. I dałem sobie spokój.

Z podobnej ciekawości interesuję się religiami. Nie tyle interesują mnie same dogmaty i pytanie, która religia ma rację, ile to, jak religie kształtują człowieka i całe społeczeństwa. Ciekawi mnie ich wpływ na kulturę, obyczaje, sposób myślenia, relacje między ludźmi. Lubię szukać zależności pomiędzy religią a innymi aspektami życia. To jednak temat, o którym trudno mi rozmawiać z wieloma osobami. Mam wrażenie, że rozmowa o religii bardzo szybko przestaje być rozmową, a staje się próbą udowodnienia własnej racji. A mnie znacznie bardziej interesuje samo zjawisko. Religia jest dla mnie jednym ze sposobów patrzenia na świat i chciałbym móc przyglądać się różnym sposobom widzenia rzeczywistości bez konieczności natychmiastowego opowiadania się po którejś stronie.

Sam zresztą nie potrafię jednoznacznie powiedzieć, do jakiego wyznania należę. Najbliżej mi zapewne do katolicyzmu, bo w tym nurcie zostałem wychowany, ale nie przyjmuję wielu katolickich dogmatów. Jednocześnie dopuszczam możliwość istnienia pewnych elementów obecnych w innych religiach czy tradycjach, na przykład reinkarnacji. Nie czuję potrzeby układania tego wszystkiego w jedną, szczelnie zamkniętą szufladkę.

Jestem raczej introwertykiem. Lubię ludzi i lubię z nimi rozmawiać, ale tłumy zdecydowanie mnie męczą. Spotkanie z jedną osobą w prywatnej sferze jest dla mnie czymś wartościowym, ale zazwyczaj wymaga wcześniejszego zaplanowania. Spontaniczne „wpadnę do ciebie” nie jest specjalnie w moim stylu.

Mam też ADHD, co czasami daje o sobie znać w sposób dość zabawny. Potrafię na przykład przez długi czas szukać czegoś w ogrodzie, bo chwilę wcześniej gdzieś to odłożyłem. Problem w tym, że nie zawsze pamiętam gdzie. Bywa więc, że przedmiot, którego szukam, znajduje się dosłownie kilka metrów ode mnie, a ja obchodzę pół ogrodu, zanim go znajdę.

Lubię natomiast obserwować, analizować i dochodzić do własnych wniosków. Nie przepadam za gotowymi odpowiedziami, szczególnie wtedy, gdy ktoś mówi, że coś „po prostu trzeba” zrobić w określony sposób. Wolę sprawdzić, zastanowić się, czasem popełnić błąd i przekonać się na własnej skórze. Nie oznacza to, że odrzucam wiedzę innych. Wręcz przeciwnie. Chętnie słucham doświadczeń innych ludzi i potrafię zmienić zdanie, jeśli ktoś przedstawi mi przekonujące argumenty. Ale nie lubię przyjmować czegoś wyłącznie dlatego, że „tak się robi” albo że ktoś uważa się za eksperta.

Mam też dość silną potrzebę niezależności. Nie chodzi mi o udowadnianie, że wszystko potrafię zrobić sam. Bardziej o poczucie, że moje życie w możliwie dużym stopniu zależy ode mnie. Stąd mój ogród, próby zachowywania własnych nasion, przetwarzanie tego, co udało się wyhodować lub znaleźć, zainteresowanie prostszym życiem i wykorzystywaniem tego, co już mam.

Nie interesuje mnie jednak tworzenie jakiegoś idealnego, pokazowego obrazu samowystarczalności. Ogród nie musi być perfekcyjny, trawnik nie musi wyglądać jak z katalogu, a własne plony nie muszą być ogromne. Ważniejsze jest dla mnie doświadczenie i obserwowanie, co rzeczywiście działa. Jeśli ogórki zachorują, to też jest część tego doświadczenia. Nie zamierzam udawać, że wszystko się udało tylko dlatego, że lepiej wyglądałoby to na zdjęciu.

Autentyczność jest dla mnie dość ważna. Nie lubię udawania i nie chcę przedstawiać siebie jako kogoś, kim nie jestem. Dotyczy to również pisania. Kiedy prowadzę bloga, nie chcę być ekspertem stojącym ponad czytelnikiem. Wolę być człowiekiem, który coś robi, obserwuje, czasem coś odkrywa, czasem się myli i po prostu o tym opowiada.

Jestem też człowiekiem, który sporo analizuje. Nie tylko przyrodę czy inne rzeczy, które mnie interesują, ale również ludzi i własne zachowanie. Zdarza mi się długo zastanawiać nad rozmową, nad tym, co ktoś powiedział, co miał na myśli i jak sam zostałem odebrany. Czasami pewnie analizuję pewne rzeczy dłużej, niż byłoby to konieczne.

Nie szukam jednak życia pełnego wielkich wydarzeń. Coraz bardziej interesuje mnie zwyczajna codzienność. Posadzenie czegoś, zebranie pierwszego plonu, ugotowanie obiadu z prostych składników, zrobienie przetworów, wysuszenie ziół, poprawienie czegoś wokół domu. Z pozoru są to drobiazgi, ale właśnie z takich drobiazgów buduję swoje życie.

Chyba jestem więc trochę człowiekiem „pomiędzy”. Pomiędzy specjalistą a amatorem. Pomiędzy potrzebą wiedzy a niechęcią do czytania książek. Pomiędzy przywiązaniem do tradycji a ciekawością rzeczy, które wykraczają poza to, w czym zostałem wychowany. Pomiędzy potrzebą kontaktu z ludźmi a potrzebą własnej przestrzeni.

Nie mam gotowego wyjaśnienia wszystkiego i chyba nie bardzo go potrzebuję. Mam za to ciekawość świata. I chyba właśnie ona jest jedną z rzeczy, które najlepiej mnie opisują.



STRONA GŁÓWNA BLOGA

Komentarze