Od początku wiedziałem, że moim celem nie jest całkowite odcięcie się od świata. Chcę żyć prościej, spokojniej i w większym stopniu polegać na własnej pracy, ale nie zamierzam udowadniać nikomu, że potrafię wyprodukować absolutnie wszystko.
Planuję uprawiać własne warzywa, owoce i zioła. Wierzę, że z każdym kolejnym sezonem będą one stanowiły coraz większą część mojej codziennej diety i pozwolą mi w dużym stopniu uniezależnić się od żywności ze sklepów.
Są jednak produkty, których sam nie wytworzę. Albo takie, których produkcja byłaby po prostu zbyt czasochłonna i nieproporcjonalnie trudna w stosunku do korzyści. Dlatego nadal zamierzam kupować między innymi tłuszcze, mąkę, sól, cukier czy sporadycznie mięso. Oczywiście nie zrezygnuję też z podstawowych artykułów higienicznych. Lista produktów, które nadal będę kupował, nie jest przypadkowa. To rzeczy, których w moich warunkach nie da się wyprodukować, wymagałyby niewspółmiernie dużego nakładu pracy albo zajęłyby przestrzeń, którą wolę przeznaczyć na uprawę warzyw, owoców i ziół. Samowystarczalność ma ułatwiać mi życie i dawać satysfakcję, a nie stawać się celem samym w sobie.
Oczywiście wiele z tych rzeczy teoretycznie mógłbym zastąpić. Sól można pozyskiwać przez odparowanie wody morskiej, mydło zrobić z tłuszczu i popiołu drzewnego, a do mycia wykorzystywać rośliny, takie jak mydlnica lekarska. Istnieją sposoby na ograniczenie zakupów niemal do zera. Tylko że nie taki jest mój cel.
Nie buduję gospodarstwa survivalowego ani nie przygotowuję się na koniec świata. Chcę żyć spokojniej, rozsądniej i bardziej świadomie. Jeśli będę w stanie wyprodukować większość swojej żywności, to będzie dla mnie ogromny sukces. Nie czuję potrzeby poświęcania kolejnych godzin tylko po to, żeby udowodnić, że potrafię obejść się bez kostki mydła ze sklepu.
Jeżeli dzięki własnej pracy będę w stanie wyprodukować większość tego, co trafia na mój stół, to uznam to za ogromny sukces. A resztę po prostu kupię, bez poczucia porażki i bez ideologii. Bo moim celem jest lepsze życie, a nie survival.

Komentarze
Prześlij komentarz