Zbiory ałyczy były, więc część owoców postanowiłem przeznaczyć na coś innego niż kompot - padło na ocet. Sezon przetworów trwa u mnie w najlepsze i coraz więcej rzeczy trafia do słoików. A że czerwonej ałyczy udało mi się ostatnio trochę zebrać, postanowiłem spróbować zrobić z niej własny ocet. Tym bardziej, że ten z obierek z jabłek coś nie za bardzo mi się podoba, robi się gęsty, lekko śluzowaty.
Słoiki zabezpieczyłem papierowym ręcznikiem, tak aby nastaw miał dostęp do powietrza. Teraz pozostaje regularnie go mieszać, obserwować i przede wszystkim uzbroić się w cierpliwość. Teraz pozostaje już tylko poczekać. Słoiki stoją, fermentacja pracuje, a ja będę zaglądał do nich i sprawdzał, jak rozwija się mój ałyczowy eksperyment. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, za jakiś czas będę miał własny ocet z owoców, które jeszcze niedawno po prostu rosły sobie przy drodze.
Komentarze
Prześlij komentarz