Mój plan na ogród

Od samego początku wiedziałem, że ogród nie ma być miejscem, w którym coś rośnie przypadkiem. Ma być częścią większego planu – drogi w stronę większej samowystarczalności i prostszego życia.


Na razie jednak znaczna część działki to jeszcze ściernisko... ale będzie San Francisco. 😉 Wszystko ma swój czas.

Działkę podzieliłem na kilka stref, choć na razie istnieją one głównie na papierze. Największą część ogrodu przeznaczyłem pod uprawę warzyw. Podzieliłem ją na cztery kwatery, każda o powierzchni ponad 1 ara. Dzięki temu będzie można prowadzić prawidłowy płodozmian, co pozwoli utrzymać zdrową i żyzną glebę.

Planuję uprawiać przede wszystkim warzywa wydajne, pewne i niewymagające oprysków. Kolejna sprawa związana z warzywami. Docelowo praktycznie wszystko (lub większość) chcę uprawiać z własnych nasion (lub bulw, kłączy itp). Chcę by za kilka lat była tu ciągłość pokoleniową warzyw i plonów. Powstanie również niewielka strefa z krzewami owocowymi oraz część przeznaczona pod zabudowania i trawnik.

Na razie to dopiero początek, ale pierwsze kroki już za mną. Udało mi się posadzić ziemniaki, ogórki gruntowe, cukinie, cebulę kępkową oraz fasolkę szparagową. Ogród powoli nabiera kształtu, choć pracy jeszcze długo nie zabraknie.

Ważnym elementem całego projektu jest także stopniowe uniezależnianie się od zakupu materiału siewnego. Chcę tam, gdzie to możliwe, pozyskiwać własne nasiona. Nie będzie to trudne w przypadku wielu gatunków, choć oczywiście nie zamierzam ograniczać się wyłącznie do odmian, z których można je łatwo zbierać. Celem jest po prostu, aby z każdym kolejnym sezonem coraz większa część ogrodu opierała się na własnych nasionach i własnej pracy.

To długoterminowy plan. Nie wszystko uda się zrealizować w jeden sezon, ale właśnie o to chodzi – żeby z roku na rok ogród stawał się coraz bardziej przemyślany, produktywny i samowystarczalny.



STRONA GŁÓWNA BLOGA


Komentarze